Centralizacja interpretacji podatkowych w podatkach lokalnych – co zmienia nowy projekt Ordynacji podatkowej

Rządowy projekt zmian w Ordynacji podatkowej zapowiada jedną z ważniejszych zmian w obszarze interpretacji podatkowych ostatnich lat. Projekt wpisuje się w pakiet Deregulacja 2, a jego głównym założeniem jest skoncentrowanie kompetencji w zakresie wydawania interpretacji indywidualnych dotyczących podatków i opłat lokalnych w rękach Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej. Celem tej regulacji jest zapewnienie spójnego podejścia do wykładni przepisów dotyczących podatków i opłat lokalnych poprzez objęcie ich zasadami analogicznymi do tych, które stosuje się w przypadku innych interpretacji indywidualnych. W efekcie rozwiązanie to ma zwiększyć jednolitość stosowania prawa oraz ograniczyć występowanie rozbieżnych stanowisk interpretacyjnych.

Jak jest dzisiaj

Obecnie interpretacje indywidualne w zakresie podatków i opłat lokalnych, w szczególności podatku od nieruchomości, wydaje zgodnie ze swoją właściwością, wójt, burmistrz (prezydent miasta), starosta lub marszałek województwa.

Oznacza to rozproszenie tej kompetencji na wiele organów, co nie sprzyja jednolitemu stosowaniu przepisów w takich samych stanach faktycznych i prawnych, i utrudnia identyfikowanie niejednolitej wykładni między organami. Szczególnie dotkliwie odczuwają to przedsiębiorcy posiadający majątek w wielu gminach, np. firmy przesyłowe, którzy muszą inicjować odrębne postępowania w każdej gminie, a interpretacja z jednej gminy nie chroni ich w zakresie inwestycji położonej w gminie sąsiedniej.

Na uwagę zasługują również przepisy, które od 24 września 2026 r. wprowadziły centralny system publikacji interpretacji indywidualnych dotyczących podatków i opłat lokalnych. Dzięki temu dostęp do wydawanych rozstrzygnięć stanie się znacznie prostszy i bardziej przejrzysty. Dotychczas interpretacje były udostępniane w Biuletynach Informacji Publicznej poszczególnych jednostek samorządowych, co w praktyce utrudniało ich odnalezienie i analizę. Obecnie organy podatkowe właściwe w sprawach podatków i opłat lokalnych mają obowiązek przekazywania wydawanych interpretacji do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej, który odpowiada za ich publikację w systemie EUREKA. W efekcie informacje te zostaną zgromadzone w jednym, ogólnodostępnym miejscu, co powinno usprawnić zarówno wyszukiwanie interpretacji, jak i monitorowanie praktyki organów.

Centralizacja: przeniesienie kompetencji do Dyrektora KIS

Kluczowa zmiana to przeniesienie kompetencji do wydawania interpretacji indywidualnych dotyczących podatków i opłat lokalnych do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej. Formalnie odbywa się to poprzez uchylenie przepisu szczególnego o interpretacjach samorządowych, co sprawi, że zasady wydawania interpretacji w podatkach lokalnych staną się tożsame z zasadami dotyczącymi pozostałych podatków – z Dyrektorem KIS jako organem wydającym i Szefem KAS jako organem zmieniającym interpretacje.

Uzasadnienie projektu wskazuje, że Dyrektor KIS jest organem wysoce wyspecjalizowanym, wydającym ok. 25 tys. interpretacji rocznie, wobec ok. 200 interpretacji „samorządowych”, stąd nowy obowiązek ma więc być dla niego marginalnym obciążeniem.

Dla podatników z majątkiem w wielu gminach centralizacja oznacza możliwość złożenia jednego wniosku obejmującego cały stan faktyczny, co znacząco uprości procedurę. Projekt zastrzega, że nie zmienia to władztwa podatkowego organów lokalnych – kompetencje w zakresie stawek, zwolnień, poboru, kontroli i wymiaru podatku pozostają bez zmian.

Głos gminy w procesie – opiniowanie projektu interpretacji

Aby samorządy nie zostały całkowicie wyłączone z procesu, projekt wprowadza mechanizm konsultacyjny:

  • Dyrektor KIS niezwłocznie informuje właściwy organ samorządowy o wpływie wniosku o interpretację i o jego treści w zakresie dotyczącym danego podatku lokalnego;
  • Następnie przekazuje temu organowi projekt interpretacji wraz z prośbą o zajęcie stanowiska;
  • Organ samorządowy ma 14 dni na przedstawienie stanowiska z uzasadnieniem – brak odpowiedzi w tym terminie oznacza milczącą akceptację projektu;
  • Jeżeli Dyrektor KIS nie uwzględni stanowiska organu, interpretacja musi zawierać uzasadnienie przyczyn tego nieuwzględnienia;
  • Czas oczekiwania na opinię samorządu nie wlicza się do terminu na wydanie interpretacji.

Prawo gminy do zaskarżenia interpretacji

To najbardziej kontrowersyjny element projektu. Nowy art. 14ga przewiduje, że organowi samorządowemu przysługuje skarga do sądu administracyjnego na interpretację, która nie uwzględnia jego stanowiska, a także na zmianę interpretacji indywidualnej dokonaną przez Szefa KAS.

Możliwość wniesienia skargi ograniczono do tych dwóch przypadków, co w uzasadnieniu tłumaczy się dążeniem do ochrony rozstrzygnięć korzystnych dla podatników i stabilności obrotu prawnego.

Projektodawca argumentuje, że po przejęciu kompetencji przez Dyrektora KIS gmina nie będzie już kumulować roli organu prowadzącego postępowanie i strony skarżącej, co w świetle stanowiska Trybunału Konstytucyjnego przywołanego w uzasadnieniu (wyrok z 29 października 2009 r., sygn. K 32/08), nie tworzy przeszkody konstytucyjnej dla przyznania gminie takiego uprawnienia.

Zawieszenie ochrony podatnika na czas spornego postępowania

Konsekwencją zaskarżenia jest zawieszenie ochrony wynikającej z interpretacji:

  • Przepisy o ochronie podatnika (art. 14k–14m Ordynacji podatkowej) nie mają zastosowania do interpretacji zaskarżonej przez organ samorządowy, chyba że sąd administracyjny prawomocnie oddali lub odrzuci skargę albo umorzy postępowanie;
  • Dyrektor KIS ma obowiązek niezwłocznie poinformować wnioskodawcę o wniesieniu skargi przez gminę;
  • Jeśli sąd uchyli interpretację, podatnik nie nabywa ochrony wynikającej z tej (uchylonej) interpretacji, ale zyskuje ją od nowej interpretacji wydanej po wyroku. Jeśli skarga zostanie oddalona, odrzucona lub postępowanie umorzone, ochrona działa retroaktywnie – od dnia doręczenia zaskarżonej interpretacji.

Dodatkowo, w przypadku tzw. milczącej interpretacji (niewydania interpretacji w terminie), gminie przysługuje prawo złożenia wniosku do Szefa KAS o jej zmianę – Szef KAS zmienia ją, jeżeli stwierdzi jej nieprawidłowość, uwzględniając w szczególności orzecznictwo sądów, Trybunału Konstytucyjnego lub Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, albo informuje gminę o braku podstaw do zmiany.

Wygaszenie dotychczasowych interpretacji samorządowych i przepisy przejściowe

Zgodnie z projektowanymi regulacjami sprawy wszczęte przed 1 lipca 2027 r., które do tego dnia nie zakończą się prawomocnym rozstrzygnięciem, będą nadal prowadzone na podstawie dotychczasowych przepisów. Jednocześnie interpretacje indywidualne wydane przed tą datą przez organy jednostek samorządu terytorialnego zachowają swoją moc ochronną również po wejściu w życie nowych regulacji. Utrata ich skuteczności nastąpi dopiero z chwilą wydania przez Dyrektora KIS nowej interpretacji dla tego samego podmiotu, obejmującej identyczny stan faktyczny lub zdarzenie przyszłe oraz opierającej się na tym samym stanie prawnym. W praktyce oznacza to, że podatnicy korzystający z dotychczasowych interpretacji będą musieli zweryfikować, czy zakres ochrony wynikający z nowych rozstrzygnięć odpowiada ochronie zapewnianej przez wcześniej uzyskane interpretacje.

Podsumowanie i komentarz

Sam kierunek reformy zasługuje na pozytywną ocenę. Rozproszenie kompetencji interpretacyjnej realnie utrudnia jednolite stosowanie przepisów i szczególnie dotyka podatników działających na terenie wielu jednostek samorządu, np. inwestorów infrastrukturalnych.

Skoncentrowanie tej funkcji w jednym, wyspecjalizowanym organie i umożliwienie złożenia jednego wniosku obejmującego cały stan faktyczny powinno rzeczywiście zwiększyć przewidywalność i jakość wykładni.

Problem leży w konstrukcji zabezpieczenia interesu gmin. Przyznanie samorządowi prawa do zaskarżenia interpretacji, z którą się nie zgadza, byłoby zrozumiałe, gdyby nie wiązało się z zawieszeniem ochrony podatnika na czas całego postępowania sądowego. Jeżeli centralizujemy kompetencję do wydawania interpretacji właśnie po to, by zapewnić jednolitość i pewność prawa, to ostatnie słowo powinno należeć do organu centralnego, a „niezadowolenie” organu lokalnego nie powinno przekładać się na utratę ochrony przez podatnika, który zastosował się do interpretacji wydanej przez wyspecjalizowany organ państwowy.

Warto też zwrócić uwagę na ryzyko systemowe: skoro centralizacja ma właśnie eliminować „mozaikę” rozstrzygnięć między gminami, mechanizm skargowy w praktyce odtwarza podobne ryzyko na poziomie sądowym – projektodawca sam przyznaje, że rozwiązanie ogranicza możliwość skargi tylko do dwóch przypadków właśnie z uwagi na potrzebę ochrony rozstrzygnięć korzystnych dla podatników i stabilności obrotu, co sugeruje, że twórcy projektu byli świadomi tego napięcia, ale ostatecznie przełożyli je na czasowe pozbawienie podatnika ochrony, a nie na wzmocnienie roli głosu konsultacyjnego gminy przed wydaniem interpretacji.

Na obecnym etapie trudno przesądzić, w jaki sposób nowe rozwiązania będą funkcjonowały w praktyce. W szczególności nie jest jasne, jak przebiegać będzie wymiana stanowisk pomiędzy organami samorządowymi a Dyrektorem KIS oraz jakie konsekwencje proceduralne może wywołać ewentualne kwestionowanie wydanych interpretacji przez organy lokalne.

Podatkowa rewolucja od 2027 r.? Planowane zmiany w PIT, CIT, IP Box, ryczałcie i daninie solidarnościowej

Rząd przyspiesza prace nad reformą podatkową na 2027 r. W ciągu zaledwie tygodnia Rada Ministrów przyjęła dwa odrębne projekty ustaw, które razem mogą wpłynąć na niemal każdą formę prowadzenia działalności gospodarczej: od programistów rozliczających IP Box, przez przedsiębiorców na ryczałcie, po duże spółki kapitałowe. Sprawdzamy, co się zmienia, kiedy i dla kogo, jeśli projekty wejdą w życie w obecnym kształcie.

IP Box wchodzi do podstawy daniny solidarnościowej i nie tylko (UD116)

Rada Ministrów przyjęła projekt UD116 i 25 września 2026 r. skierowała go do Sejmu. To szeroki projekt „uszczelniający” system podatkowy, w którym dla branży technologicznej, kreatywnej i innowacyjnej najistotniejsze są zmiany dotyczące IP Box oraz daniny solidarnościowej. Projekt zakłada, że:

  • dochód opodatkowany preferencyjną 5-procentową stawką IP Box będzie uwzględniany przy ustalaniu podstawy daniny solidarnościowej (podczas gdy dotychczas pozostawał poza jej zakresem);
  • próg dla samej daniny pozostaje w tym projekcie bez zmian i nadal wynosi 1 mln zł;
  • z projektu ostatecznie usunięto kontrowersyjny warunek zatrudniania co najmniej 3 pracowników, który wcześniej miał warunkować możliwość korzystania z preferencji IP Box;
  • stawka ryczałtu dla wspólników i komplementariuszy świadczących określone usługi na rzecz własnych spółek (np. udostępnianie znaków towarowych) wzrośnie z 8,5% do 17%;
  • dla nadwyżki przychodów z najmu ponad 100 tys. zł uzyskiwanych od podmiotów powiązanych stawka ryczałtu wzrośnie z 12,5% do 15%.

Poza tym projekt obejmuje szereg innych zmian w PIT i CIT, które pokazują skalę planowanej reformy. Przewidziano m.in.:

  • opodatkowanie sprzedaży rzeczy ruchomych (np. samochodów poleasingowych) przekazanych wcześniej nieodpłatnie najbliższej rodzinie przedsiębiorcy;
  • ograniczenie zakresu ulgi mieszkaniowej;
  • nowe zasady rozliczania datio in solutum (odpłatnego zbycia nieruchomości lub innych rzeczy/praw majątkowych w zamian za zwolnienie z długu);
  • zmiany dotyczące opodatkowania przy likwidacji transparentnych spółek osobowych powstałych z przekształcenia spółek kapitałowych;
  • ograniczenia w amortyzacji wartości firmy (goodwill) oraz zmiany wybranych stawek amortyzacyjnych, w tym dla spółek nieruchomościowych;
  • modyfikacje zasad minimalnego CIT, różnicujące podstawę opodatkowania w zależności od wielkości podatnika;
  • zmiany w estońskim CIT, w tym w zakresie ukrytych zysków, wydatków niezwiązanych z działalnością gospodarczą oraz dystrybucji zysków;
  • doprecyzowanie regulacji dotyczących podatku od przerzuconych dochodów.

Nowa skala PIT, wyższy CIT i koniec ryczałtu dla wielu firm (UD458)

29 września 2026 r. Rada Ministrów przyjęła drugi projekt, oznaczony numerem UD458. To właśnie on zawiera najbardziej odczuwalne zmiany dla szerokiego grona podatników. Projekt przewiduje m.in.:

  • podwyższenie stawki daniny solidarnościowej z 4% do 5%;
  • podwyższenie pierwszego progu podatkowego ze 120 tys. zł do 130 tys. zł;
  • wprowadzenie nowej, 24-procentowej stawki PIT dla dochodów pomiędzy 130 tys. zł a 150 tys. zł;
  • stosowanie 32-procentowej stawki PIT dopiero po przekroczeniu 150 tys. zł dochodu;
  • nowe zasady obliczania zaliczek na PIT po przekroczeniu progów podatkowych;
  • obniżenie limitu przychodów uprawniających do korzystania z ryczałtu z 2 mln euro do 250 tys. euro;
  • podwyższenie stawki CIT z 19% do 22% dla podatników osiągających przychody przekraczające równowartość 50 mln euro rocznie.

Jak w praktyce zadziała nowy limit ryczałtu?

Warto zwrócić uwagę, że projekt wprowadza dwa odrębne limity, które wywołują różne skutki.

Sytuacja podatnika Skutek Kiedy traci prawo do ryczałtu
Przychód za 2026 r. nie przekracza 250 tys. euro Zachowuje prawo do ryczałtu Nie traci
Przychód za 2026 r. przekracza 250 tys. euro Traci prawo do ryczałtu Od 1 stycznia 2027 r.
Przychód za 2026 r. nie przekracza limitu, ale w 2027 r. przekroczy 300 tys. euro Pozostaje na ryczałcie w 2027 r., ale od nadwyżki zapłaci ryczałt wg stawki 17% Od 1 stycznia 2028 r.

 

Mechanizm działa więc dwutorowo. Limit 250 tys. euro decyduje o prawie do wyboru ryczałtu w kolejnym roku podatkowym, natomiast limit 300 tys. euro pełni funkcję bufora dla podatników, którzy przekroczą określony poziom przychodów już w trakcie roku podatkowego.

Nie tylko PIT, CIT i ryczałt – co jeszcze?

Projekt UD458 zawiera również szereg innych zmian, które choć nie są głównym elementem reformy, również zasługują na odnotowanie. Przewidziano m.in.:

  • przedłużenie funkcjonowania ulgi na robotyzację o kolejne 10 lat;
  • likwidację ulgi na ekspansję;
  • likwidację ulgi na internet;
  • podwojenie wysokości odliczenia z tytułu honorowego krwiodawstwa.

Jak zmienią się planowane wpływy do budżetu państwa?

Zmiana dotycząca IP Box zawarta w projekcie UD116 ma stosunkowo ograniczone znaczenie fiskalne. Z danych przedstawionych w Ocenie Skutków Regulacji wynika, że objęcie dochodów z IP Box daniną solidarnościową ma przynieść około 12 mln zł dodatkowych wpływów w 2028 r. oraz około 136 mln zł w latach 2028–2036.

Znacznie większe skutki budżetowe wiążą się z projektem UD458. Samo obniżenie limitu przychodów uprawniającego do stosowania ryczałtu ma wygenerować około 5,5 mld zł dodatkowych wpływów już w 2027 r., a do 2030 r. kwota ta ma wzrosnąć do około 8,7 mld zł rocznie. Łączny efekt szacowany jest na około 30 mld zł w latach 2027–2030.

Dodatkowe wpływy mają również pochodzić z podwyższenia stawki daniny solidarnościowej oraz zwiększenia CIT dla największych podatników.

Projekty spotkały się już z krytyką części środowisk przedsiębiorców, które wskazują przede wszystkim na gwałtowne ograniczenie dostępności ryczałtu oraz potencjalne skutki dla mikro- i małych przedsiębiorstw.

Co to oznacza dla przedsiębiorców?

Oba projekty tworzą razem jeden z największych pakietów zmian podatkowych ostatnich lat. Należy jednak pamiętać, że żaden z nich nie stanowi jeszcze obowiązującego prawa. Przed projektami wciąż znajdują się prace parlamentarne oraz podpis prezydenta.

Przedsiębiorcy korzystający z IP Box powinni przeanalizować wpływ nowych regulacji na swoje efektywne opodatkowanie, zwłaszcza jeśli ich dochody przekraczają 1 mln zł rocznie.

Osoby korzystające z ryczałtu powinny już teraz zweryfikować poziom przychodów osiąganych w 2026 r. i ocenić ryzyko utraty prawa do tej formy opodatkowania od 2027 r.

Najwięksi podatnicy CIT powinni natomiast uwzględnić możliwość wzrostu stawki podatkowej do 22% w swoich prognozach finansowych i modelach biznesowych.

Z kolei podmioty korzystające z estońskiego CIT oraz planujące restrukturyzacje powinny przeanalizować wpływ zmian zawartych w projekcie UD116 na obecne struktury podatkowe.

Skontaktuj się z naszymi ekspertami

Jeżeli chcieliby Państwo omówić, w jaki sposób planowane regulacje mogą wpłynąć na funkcjonowanie Państwa firmy, zachęcamy do kontaktu z Michałem Antczakiem, Anną Wąsiewicz lub Rafałem Tołwińskim.

Darowizna zamknięta w butelce. Fiskus potwierdza korzystne zasady rozliczenia kaucji w CIT

Najnowsza interpretacja indywidualna Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 21 sierpnia 2026 r. (nr 0111-KDIB2-1.4010.384.2026.1.ED) przynosi podatnikom dobrą wiadomość w zakresie rozliczania darowizn rzeczowych. Organ potwierdził, że wartość darowizny napojów przekazywanych w opakowaniach objętych systemem kaucyjnym może obejmować nie tylko wartość samego towaru, ale również wartość kaucji finansowanej przez darczyńcę i definitywnie przez niego utraconej.

Stan faktyczny: darowizna napojów z kaucją

Z wnioskiem o interpretację wystąpił podatnik CIT prowadzący działalność handlową, który oprócz działalności nastawionej na zysk angażuje się w działania charytatywne. W ramach wsparcia planował przekazywać darowizny w postaci towarów handlowych, w tym napojów znajdujących się w opakowaniach objętych obowiązkowym systemem kaucyjnym.

Wnioskodawca wskazał, że w praktyce ponosi ekonomiczny ciężar kaucji. Dzieje się tak zarówno wtedy, gdy nabywa napoje od dostawców i płaci kaucję przy zakupie, jak i wtedy, gdy sam wprowadza napoje do obrotu i przekazuje środki do operatora systemu kaucyjnego.

Istotne było przy tym, że przekazując darowiznę podatnik nie pobiera od obdarowanego kaucji. Co więcej, nie odzyskuje jej również od dostawcy ani operatora systemu, ponieważ opakowanie wraz z napojem opuszcza jego przedsiębiorstwo. Prawo do zwrotu opakowania i odzyskania kaucji przechodzi natomiast na obdarowanego lub ostatecznego konsumenta.

Kluczowe pytanie: co stanowi wartość darowizny?

Podatnik chciał potwierdzić, że przy ustalaniu wartości darowizny podlegającej odliczeniu na podstawie art. 18 ust. 1 pkt 1 ustawy o CIT może uwzględnić pełną wartość przekazywanego mienia, obejmującą zarówno wartość napoju, jak i kwotę kaucji za opakowanie.

W swojej argumentacji podkreślał, że darowizna oznacza nieodpłatne przysporzenie kosztem majątku darczyńcy. Skoro więc kaucja została sfinansowana z jego środków i nie zostanie odzyskana po przekazaniu produktu, stanowi realne uszczuplenie majątku. Jednocześnie wartość ta faktycznie przechodzi na obdarowanego, który może odzyskać kaucję po zwrocie pustego opakowania.

Podatnik wskazał również, że napoje objęte systemem kaucyjnym funkcjonują na rynku jako produkt sprzedawany wraz z przypisaną do niego kaucją. W konsekwencji kaucja powinna być traktowana jako element rynkowej wartości przekazywanego dobra.

Stanowisko KIS: liczy się rzeczywiste uszczuplenie majątku

Dyrektor KIS w pełni zgodził się ze stanowiskiem wnioskodawcy i uznał je za prawidłowe. Organ potwierdził tym samym, że przy ustalaniu wartości darowizny można uwzględnić nie tylko sam towar, ale również kwotę kaucji za opakowanie, jeżeli została ona sfinansowana przez podatnika i nie będzie przez niego odzyskana.

Dlaczego ta interpretacja jest ważna?

Znaczenie interpretacji wykracza poza sam system kaucyjny. Potwierdza ona, że przy określaniu wartości darowizny dla potrzeb ulgi podatkowej kluczowa jest rzeczywista wartość majątku, którego wyzbywa się podatnik.

W praktyce ma to szczególne znaczenie dla sieci handlowych, producentów oraz importerów napojów, którzy coraz częściej przekazują produkty na cele społeczne i charytatywne. Dzięki tej interpretacji zyskują argument potwierdzający, że wartość nieodzyskanej kaucji nie powinna być pomijana przy ustalaniu wysokości darowizny podlegającej odliczeniu od podstawy opodatkowania.

Wnioski dla podatników

Interpretacja pokazuje, że w przypadku darowizn napojów w opakowaniach kaucyjnych warto analizować nie tylko wartość samego towaru, ale również inne elementy ekonomicznie związane z przekazywanym mieniem. Jeżeli podatnik faktycznie finansuje kaucję i traci możliwość jej odzyskania, może ona zwiększać wartość darowizny uwzględnianej w rozliczeniu CIT.

To korzystne rozstrzygnięcie dla przedsiębiorców działających w warunkach nowego systemu kaucyjnego i jednocześnie kolejny przykład, że przy ocenie skutków podatkowych coraz większe znaczenie ma ekonomiczny sens danej czynności, a nie wyłącznie jej formalna konstrukcja.

Holding, rodzina i dywidenda: NSA przypomina fiskusowi, że powiązania to nie to samo co nadużycie prawa

Sprawy dotyczące podatku u źródła wciąż potrafią zaskoczyć. Płatnicy i podatnicy wciąż mierzą się z wątpliwościami związanymi z zagadnieniem rzeczywistego właściciela, efektywnego opodatkowania czy granic małej klauzuli antyabuzywnej, a praktyka bywa niejednolita i trudna do przewidzenia. Najnowszy wyrok NSA daje jednak pewne „światełko w tunelu”, porządkując kilka kwestii, które od miesięcy budzą spory w praktyce zwrotów podatku u źródła (WHT) (sygn. II FSK 1150/25).

Zwrot WHT dla luksemburskiego RAIF-a: geneza sporu

Spółka z siedzibą w Luksemburgu wystąpiła o zwrot zryczałtowanego podatku dochodowego pobranego od dywidendy wypłaconej przez polską spółkę akcyjną.

Spółka funkcjonowała jako alternatywny fundusz inwestycyjny (RAIF), lokujący środki w papiery wartościowe i inne prawa majątkowe, w szczególności w sektorze mediów, nieruchomości i hotelarstwa w Europie Wschodniej. W praktyce jej aktywa stanowiły udziały w trzech polskich spółkach, w tym w spółce będącej płatnikiem, przy czym pozostałymi udziałowcami tych spółek byli T.K. i D.M. – jednocześnie jedyni udziałowcy spółki luksemburskiej, pełniący też funkcje zarządcze lub nadzorcze w spółkach zależnych.

Organy ustaliły, że spółka nie dokonywała nowych inwestycji, a jedynie zarządzała już posiadanymi udziałami, nie zatrudniała pracowników, nie miała własnego biura ani majątku rzeczowego, a pozostali członkowie zarządu (poza małżeństwem K.) mieszkali w Luksemburgu i nie mieli związków z polskim rynkiem, co skutkowało odmową zwrotu WHT.

Powody odmowy zwrotu WHT według organów i WSA

WSA w Lublinie przyjął, że decydujące znaczenie ma nie formalny status spółki, lecz to, czy jest ona organizacyjnie i finansowo instrumentem w rękach innego podmiotu, który faktycznie decyduje o kierunkach jej działania i realizuje przez nią własne zamierzenia ekonomiczne.

Sąd uznał, że analiza przepływów finansowych oraz powiązania kapitałowo-osobowe wskazują, że spółka jest jedynie pośrednikiem w łańcuchu własności między polskimi spółkami a małżeństwem K.

Sąd podzielił także stanowisko co do braku efektywnego opodatkowania oraz braku statusu rzeczywistego właściciela dywidendy, a interpretację ogólną Ministra Finansów z 15 listopada 2024 r. dotyczącą art. 22 ust. 4 pkt 4 ustawy o CIT uznał za nieistotną dla sprawy z uwagi na chronologię zdarzeń. Sąd ocenił również, że reinwestycje spółki miały charakter wyłącznie księgowy, skoro dotyczyły udziałów, które i tak już należały do rodziny K., co miało potwierdzać sztuczność struktury.

NSA: powiązania to nie nadużycie prawa

Po skardze kasacyjnej spółki, Naczelny Sąd Administracyjny uchylił zarówno wyrok WSA, jak i decyzję organu, uznając skargę kasacyjną za zasadną niemal w całości.

  1. Brak wymogu „rzeczywistego właściciela” dla dywidend. 

NSA stwierdził, że z art. 22 ust. 4 pkt 2 ustawy o CIT nie wynika wymóg posiadania przez odbiorcę dywidendy statusu rzeczywistego właściciela – w przeciwieństwie do odsetek i należności licencyjnych, gdzie taki wymóg został wprost wprowadzony do art. 21 ustawy o CIT od 2017 r. Skoro ustawodawca nie dokonał analogicznej zmiany w przepisie dotyczącym dywidend, nie można wywodzić tego warunku w drodze wykładni wykraczającej poza granice językowe przepisu.

  1. Zwolnienie przedmiotowe nie wyklucza zwolnienia u źródła.

NSA uznał, że skoro spółka w Luksemburgu nie korzystała ze zwolnienia podmiotowego (od całości dochodów), lecz jedynie ze zwolnienia przedmiotowego obejmującego dywidendy, to nie narusza to warunku z art. 22 ust. 4 pkt 4 ustawy o CIT, nawet jeśli dochody z dywidend stanowią całość jej przychodów. Stanowisko to zbieżne jest z interpretacją ogólną Ministra Finansów z 15 listopada 2024 r.

  1. Same powiązania kapitałowo-osobowe to za mało.

Dodatkowo wskazał, że organy bardzo dużo uwagi poświęciły wykazywaniu powiązań między spółką a jej udziałowcami, czego spółka zresztą nie kwestionowała, jednak same te powiązania nie stanowiły wystarczająco istotnego powodu do pozbawienia spółki prawa do zwolnienia podatkowego. Sąd podkreślił, że wszystkie zaangażowane podmioty były objęte zakresem art. 22 ust. 4 ustawy o CIT jako implementacji dyrektywy 2011/96/UE, a struktura grupy skupionej wokół głównych inwestorów, w której holding pośredniczy w przepływach kapitału między spółkami powiązanymi, jest zjawiskiem, które samo w sobie nie jest sprzeczne z celami tej dyrektywy.

  1. Brak testu funkcjonalnego dopasowanego do charakteru działalności.

NSA zwrócił uwagę na wewnętrzną niespójność stanowiska organów i WSA.

Z jednej strony sąd pierwszej instancji (powołując się na bezsporne ustalenia organu) opisywał spółkę jako legalnie funkcjonujący alternatywny fundusz inwestycyjny, zbierający aktywa od inwestorów w celu ich lokowania zgodnie z określoną polityką inwestycyjną, z drugiej zaś konsekwentnie negował, że prowadzi ona rzeczywistą działalność gospodarczą.

NSA wprost ocenił, że „nie jest to stanowisko spójne”. Sąd zauważył przy tym, że w objaśnieniach podatkowych Ministra Finansów z 3 lipca 2025 r. dotyczących klauzuli rzeczywistego właściciela wskazuje się na konieczność niuansowania kryteriów oceny substancji biznesowej w zależności od rodzaju prowadzonej przez daną spółkę działalności, czego organy w tej sprawie nie zrobiły, stosując jednolity katalog cech „rzeczywistej działalności” nieadekwatny do specyfiki spółki holdingowo-inwestycyjnej typu RAIF.

  1. Brak wykazania sprzeczności z celem dyrektywy.

Sąd przypomniał, powołując się na objaśnienia Ministra Finansów, że podstawowym celem dyrektywy 2011/96/UE jest wyeliminowanie dwukrotnego lub wielokrotnego opodatkowania zysków przekazywanych w łańcuchu spółek z UE/EOG, natomiast nie jest jej celem całkowite wyeliminowanie opodatkowania – wystarczy, by zysk został opodatkowany jednokrotnie, np. przy dalszej wypłacie osobie fizycznej lub podmiotowi spoza UE/EOG.

NSA stwierdził, że organy nie wykazały, aby zastosowanie zwolnienia oraz całokształt działań spółki i powiązanych z nią podmiotów pozostawały w sprzeczności z realizacją celów dyrektywy, a wywody organów dotyczące powiązań i rzekomej sztuczności działania nie mogą mieć decydującego znaczenia, skoro nie wykazano, że przekładały się one na realizację celów sprzecznych z celami dyrektywy. Sąd ocenił konkluzje organów o „nadużyciu prawa” jako sformułowane w sposób ogólny, bez wyjaśnienia na czym konkretnie miała polegać niedozwolona optymalizacja podatkowa.

NSA podkreślił, że utworzenie spółki holdingowej z siedzibą w Luksemburgu i związanej z nią struktury nie świadczy samo w sobie o spełnieniu przesłanek z art. 22c ustawy o CIT, nawet jeśli w innych sprawach takie przesłanki stwierdzono. Polscy podatnicy mają prawo do podejmowania takich działań.

NSA nie podzielił natomiast zarzutów proceduralnych spółki, uznał, że ustalenia faktyczne organów były prawidłowe i pełne, a błąd dotyczył wyłącznie wykładni prawa materialnego i subsumcji stanu faktycznego pod przepisy, w tym błędnego wyobrażenia organów o cechach, które powinna wykazywać „rzeczywista działalność gospodarcza”. W efekcie sąd uchylił zaskarżony wyrok oraz decyzję Dyrektora Izby Administracji Skarbowej.

Co wynika z wyroku dla podatników i płatników?

Wyrok ten stanowi istotny sygnał odejścia od automatycznego uznawania powiązań kapitałowych i osobowych oraz ograniczonej substancji gospodarczej za wystarczające podstawy do odmowy prawa do zwolnienia z podatku u źródła (WHT). Kluczowy przekaz dla organów podatkowych, dla podatników oraz płatników broniących struktur holdingowych, jest taki, że sam fakt istnienia grupy powiązanych spółek kontrolowanych przez te same osoby fizyczne nie przesądza o nadużyciu prawa.

Konieczne jest wykazanie konkretnego efektu podatkowego sprzecznego z celem dyrektywy 2011/96/UE, czyli realnego ryzyka uniknięcia jednokrotnego opodatkowania zysku w łańcuchu spółek UE/EOG. Test substancji biznesowej musi też uwzględniać specyfikę modelu działalności ocenianego podmiotu, identyczne kryteria nie mogą być automatycznie stosowane do spółki operacyjnej i do regulowanego funduszu inwestycyjnego typu holding/RAIF.

Raport sprzedażowy to nie protokół odbioru. NSA o momencie powstania obowiązku podatkowego w VAT w rozliczeniach opartych na danych kontrahenta – wyrok z 26 sierpnia 2026 r. ( I FSK 1923/23)

Czego dotyczyła sprawa?

Sprawa dotyczyła spółki z branży gamingowej, która udzielała licencji na swoje gry zagranicznym dystrybutorom – operatorom platform sprzedażowych, którzy następnie sprzedawali gry użytkownikom platformy. Rozliczenia następowały w okresach miesięcznych lub kwartalnych, natomiast wysokość wynagrodzenia należnego spółce była uzależniona od faktycznej sprzedaży osiąganej przez kontrahentów. Dane niezbędne do ustalenia wynagrodzenia były przekazywane w raportach sprzedażowych otrzymywanych już po zakończeniu danego okresu rozliczeniowego. W praktyce oznaczało to, że na koniec miesiąca lub kwartału spółka nie znała jeszcze wysokości należnego wynagrodzenia i mogła je ustalić dopiero po otrzymaniu raportu od kontrahenta. Co więcej, w tym modelu nie dało się z góry wyznaczyć nawet maksymalnej kwoty należności za dany okres, ponieważ wynagrodzenie rosło wraz ze sprzedażą — a ta, przynajmniej teoretycznie, nie miała określonego pułapu.

Podatnik twierdził, że obowiązek podatkowy w VAT powinien powstać dopiero w momencie otrzymania raportu sprzedażowego. Argumentował, że dopiero wtedy możliwe jest ustalenie wynagrodzenia za dany okres, a więc określenie podstawy opodatkowania. W praktyce oznaczało to, zdaniem spółki, że okres rozliczeniowy kończy się dopiero w momencie otrzymania raportu pozwalającego na zamknięcie rozliczenia z kontrahentem. Spółka powoływała się przy tym na wyrok TSUE w sprawie Budimex, wskazując, że podobnie jak przy usługach budowlanych formalny odbiór prac może wyznaczać moment wykonania usługi, tak również w analizowanej sytuacji raport sprzedażowy stanowi zdarzenie pozwalające na ostateczne rozliczenie świadczenia. W ocenie podatnika usługa nie była zatem „kompletna” do czasu otrzymania raportu pozwalającego ustalić należne wynagrodzenie.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej (KIS) nie podzielił tej argumentacji. Organ uznał, że raport sprzedażowy nie jest elementem świadczenia usługi licencyjnej, lecz jedynie narzędziem służącym do późniejszego wyliczenia wynagrodzenia. Zdaniem organu w sprawie znajdował zastosowanie art. 19a ust. 3 ustawy o VAT dotyczący usług rozliczanych w następujących po sobie okresach rozliczeniowych. Skoro strony ustaliły miesięczne lub kwartalne okresy rozliczeniowe, to właśnie ich upływ powinien decydować o momencie powstania obowiązku podatkowego. Organ podkreślił również, że trudności związane z ustaleniem wysokości wynagrodzenia nie mogą prowadzić do odsuwania w czasie momentu rozpoznania VAT.

WSA w Warszawie przyznał rację podatnikowi. Sąd pierwszej instancji uznał, że argumenty wynikające z wyroku Budimex mogą mieć zastosowanie również do branży gamingowej. W ocenie WSA raport sprzedażowy pełnił istotną funkcję gospodarczą, ponieważ bez niego spółka nie miała możliwości ustalenia wynagrodzenia za świadczone usługi licencyjne. Sąd wskazał, że w realiach biznesowych raport stanowił niezbędny element zamykający proces rozliczeniowy.

NSA nie zgodził się jednak z takim podejściem, uchylił wyrok WSA i oddalił skargę podatnika.

Kluczowe tezy NSA

NSA podkreślił, że wykładnia art. 19a ust. 3 ustawy o VAT nie budzi wątpliwości. Jeżeli strony ustaliły określone okresy rozliczeniowe, to właśnie ich zakończenie wyznacza moment wykonania usługi dla potrzeb VAT. W analizowanej sprawie bezsporne było, że umowy przewidywały miesięczne lub kwartalne okresy rozliczeniowe, dlatego obowiązek podatkowy powstawał z końcem każdego z tych okresów.

Sąd zwrócił uwagę, że przyjęcie stanowiska podatnika prowadziłoby w praktyce do możliwości kształtowania momentu powstania obowiązku podatkowego poprzez postanowienia umowne. Tymczasem termin przesłania raportu zależał od ustaleń między stronami i mógł być modyfikowany kontraktowo. NSA uznał więc, że nie można dopuścić do sytuacji, w której strony poprzez konstrukcję modelu rozliczeń wpływają na ustawowo określony moment rozpoznania VAT.

Jednocześnie NSA wyraźnie rozróżnił moment powstania obowiązku podatkowego od ustalenia podstawy opodatkowania. Zdaniem sądu brak pełnych danych niezbędnych do określenia wynagrodzenia nie wpływa na datę powstania obowiązku podatkowego. Może natomiast wpływać na sposób ustalenia kwoty należnego wynagrodzenia i rozliczenia podatku. Są to jednak dwa odrębne zagadnienia.

Budimex nie pomoże przy raportach sprzedażowych

Istotnym elementem uzasadnienia było także odniesienie się do wyroku TSUE w sprawie Budimex. NSA uznał, że analogia przedstawiona przez podatnika jest nietrafna. W sprawie Budimex kluczowe znaczenie miał formalny odbiór usługi, który stanowił rzeczywiste i materialne potwierdzenie zakończenia prac. Natomiast raport sprzedażowy w analizowanej sprawie nie potwierdzał wykonania usługi licencyjnej, lecz jedynie dostarczał danych niezbędnych do ustalenia należnego wynagrodzenia. Nie można więc traktować go jako odpowiednika protokołu odbioru robót budowlanych.

Co istotne, w toku postępowania podatnik powoływał się nie tylko na wyrok TSUE w sprawie Budimex, lecz również na korzystne dla podatników orzecznictwo sądów administracyjnych dotyczące momentu wykonania usług. W części tych spraw organy podatkowe wnosiły skargi kasacyjne, jednak NSA nie podważył stanowiska sądów pierwszej instancji, akceptując możliwość powiązania momentu wykonania usługi z późniejszą akceptacją określonych dokumentów przez nabywcę.

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że rozstrzygnięcia te prowadzą do wniosków sprzecznych z omawianym wyrokiem. W rzeczywistości różnica tkwi jednak w konstrukcji samej usługi oraz w znaczeniu czynności dokonywanych po zakończeniu danego okresu rozliczeniowego.

W sprawach uznawanych przez sądy za zbliżone do modelu wynikającego z wyroku Budimex usługodawca po wykonaniu określonych czynności (także usług ciągłych) przedstawiał zamawiającemu raport, zestawienie wykonanych prac lub protokół odbioru, a wykonanie usługi wymagało następnie akceptacji tych dokumentów przez usługobiorcę. Można więc było argumentować, że dopiero taka akceptacja pozwala na ostateczne określenie zakresu świadczenia i skutkuje jego gospodarczym wykonaniem.

W analizowanej sprawie sytuacja wyglądała natomiast odwrotnie. Podatnik nie oczekiwał na potwierdzenie wykonanych przez siebie czynności ani na ich odbiór przez kontrahenta. Oczekiwał wyłącznie na raport sprzedażowy sporządzany przez licencjobiorcę, który miał umożliwić obliczenie należnego wynagrodzenia. Zdaniem NSA taki raport nie wpływa zatem na sam fakt wykonania usługi, lecz jedynie na ustalenie wysokości podstawy opodatkowania.

Wyrok stanowi więc ważne ostrzeżenie dla podatników planujących konstrukcję modeli rozliczeniowych opartych na raportach, zestawieniach lub protokołach. Jeżeli celem jest udowodnienie, że obowiązek podatkowy powstaje dopiero po określonych czynnościach następujących po zakończeniu okresu rozliczeniowego, kluczowe jest wykazanie, że czynności te dotyczą odbioru lub akceptacji samego świadczenia i jego zakresu, a nie jedynie ustalenia jego wartości. Z perspektywy omawianego orzeczenia NSA różnica ta może mieć fundamentalne znaczenie dla momentu rozliczenia VAT.

Znaczenie praktyczne wyroku

Wyrok ma znaczenie wykraczające daleko poza branżę gamingową. Dotyczy wszystkich modeli biznesowych, w których wynagrodzenie jest ustalane po zakończeniu okresu rozliczeniowego na podstawie danych przekazywanych przez kontrahenta, takich jak royalty, tantiemy, prowizje czy rozliczenia oparte na raportach sprzedażowych. NSA potwierdził, że sam brak wiedzy o wysokości wynagrodzenia nie jest wystarczającą podstawą do przesunięcia momentu powstania obowiązku podatkowego. Decydujące znaczenie mają ustalone okresy rozliczeniowe, a późniejsze otrzymanie danych wpływa wyłącznie na określenie wysokości należności, nie zaś na sam moment rozpoznania VAT.

W analizowanej sprawie praktyczne skutki tego podejścia są łagodniejsze, ponieważ usługi były świadczone na rzecz zagranicznych odbiorców i podlegały rozliczeniu w modelu reverse charge. W takim przypadku późniejsze otrzymanie raportu sprzedażowego oznacza dla polskiego usługodawcy przede wszystkim konieczność korekty podstawy opodatkowania w rozliczeniach VAT, bez obowiązku zapłaty podatku należnego w Polsce. Inaczej wyglądałaby sytuacja, gdyby analogiczny model rozliczeń dotyczył usług świadczonych na rzecz polskich podmiotów. Wówczas podatnik musiałby w praktyce zdecydować czy oszacować podstawę opodatkowania ostrożnie, na poziomie niższym niż potencjalnie należny, licząc się z koniecznością późniejszej dopłaty VAT wraz z odsetkami, czy też przyjąć wyższą szacunkową podstawę opodatkowania, eliminując ryzyko odsetek, ale jednocześnie czasowo angażując własne środki finansowe.

Z jednej strony trudno kwestionować ogólne założenie, że moment powstania obowiązku podatkowego i ustalenie podstawy opodatkowania to dwie odrębne instytucje. Sam fakt, że podatnik nie zna jeszcze ostatecznej wysokości wynagrodzenia, nie musi automatycznie oznaczać, że usługa nie została wykonana dla celów VAT. Z drugiej strony praktyczne konsekwencje takiego podejścia są dla podatników problematyczne. W modelach rozliczeń opartych na raportach od kontrahentów podatnik może być bowiem zmuszony do określania podstawy opodatkowania na podstawie szacunków, zanim otrzyma dane pozwalające na rzeczywiste ustalenie należnego wynagrodzenia. Innymi słowy, przepisy i ich wykładnia mogą w praktyce wymagać od podatnika działania trochę „na wyczucie”, a następnie korygowania rozliczeń po otrzymaniu właściwych danych. To rozwiązanie formalnie może być spójne z konstrukcją VAT, ale trudno uznać je za szczególnie przyjazne dla biznesu.

Przypomnienie: wyrok TSUE w sprawie Budimex

Wyrok TSUE w sprawie Budimex dotyczył ustalenia, w którym momencie usługę budowlaną należy uznać za wykonaną, co ma wpływ na powstanie obowiązku podatkowego w VAT. TSUE miał zadecydować, czy usługa budowlana jest zakończona w momencie faktycznego wykonania robót budowlanych lub budowlano-montażowych (czyli zgłoszenia ich do odbioru), czy też w momencie akceptacji wykonania tych robót przez zamawiającego, wyrażonej w protokole odbioru. TSUE uznał, że w zakresie, w jakim nie jest możliwe określenie wynagrodzenia należnego od usługobiorcy przed dokonaniem przez niego odbioru usług budowlanych lub budowlano-montażowych, usługa nie może zostać uznana za wykonaną przed owym odbiorem – o ile strony tak ustaliły w umowie.

Fiskus na razie odmawia wspólnego opodatkowania małżeństwom jednopłciowym

Interpretacja indywidualna Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej nr 0114-KDIP3-2.4011.440.2026.3.AC z 19 czerwca 2026 r. jest prawdopodobnie pierwszą interpretacją dotyczącą możliwości wspólnego rozliczenia PIT przez małżeństwo jednopłciowe wydaną po wyroku TSUE w sprawie C‑713/23 z 25 listopada 2025 r.

Rozstrzygnięcie organu jest niekorzystne dla podatnika. Co ciekawe, jego uzasadnienie pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Trudno bowiem jednoznacznie stwierdzić, czy przyczyną odmowy była sama natura związku jednopłciowego, brak transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa do polskiego rejestru stanu cywilnego, czy też kombinacja obu tych okoliczności.

Jednocześnie interpretacja pokazuje, że praktyka organów podatkowych nie nadąża jeszcze za rozwijającym się orzecznictwem europejskim w tej materii.

Stan faktyczny

Wnioskodawca, obywatel polski, zawarł związek małżeński z mężem w Wielkiej Brytanii. Obaj małżonkowie posiadają obywatelstwo polskie oraz podlegają w Polsce nieograniczonemu obowiązkowi podatkowemu. Nie zawierali również umowy ustanawiającej rozdzielność majątkową.

W 2018 r. polski urząd stanu cywilnego odmówił transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa do polskiego rejestru stanu cywilnego. Sprawa nabrała nowego znaczenia po wydaniu przez Europejski Trybunał Praw Człowieka rozstrzygnięcia stwierdzającego naruszenie prawa do poszanowania życia prywatnego w związku z odmową transkrypcji. W następstwie tego małżonkowie podjęli dalsze działania mające na celu wzruszenie wcześniejszych decyzji administracyjnych.

Na tym tle podatnik zwrócił się do KIS z pytaniem, czy może wspólnie rozliczyć PIT z małżonkiem za 2025 r., mimo że małżeństwo nie zostało wpisane do polskiego rejestru stanu cywilnego.

Argumentacja podatnika

Podatnik wskazywał, że ustawa o PIT nie uzależnia prawa do wspólnego rozliczenia od dokonania transkrypcji aktu małżeństwa. Jego zdaniem istotne jest wyłącznie istnienie ważnie zawartego małżeństwa, które można wykazać odpowiednim dokumentem urzędowym.

W uzasadnieniu swojego stanowiska powołał między innymi uchwałę Sądu Najwyższego z 20 listopada 2012 r. (III CZP 58/12), zgodnie z którą zagraniczny akt stanu cywilnego stanowi dowód zdarzeń w nim stwierdzonych również wtedy, gdy nie został wpisany do polskich ksiąg stanu cywilnego. Wnioskodawca podnosił także, że w praktyce organy podatkowe nie wymagają transkrypcji od małżonków różnopłciowych, którzy zawarli małżeństwo poza granicami Polski.

Na uwagę zasługuje również fakt, że podatnik bardzo szeroko argumentował istnienie wspólności majątkowej małżeńskiej na gruncie przepisów prawa prywatnego międzynarodowego, wskazując, że do jego stosunków majątkowych powinno znaleźć zastosowanie prawo polskie.

Stanowisko fiskusa

Dyrektor KIS uznał stanowisko podatnika za nieprawidłowe. Organ rozpoczął analizę od przypomnienia, że wspólne rozliczenie małżonków jest wyjątkiem od zasady odrębnego opodatkowania i może być stosowane wyłącznie po spełnieniu wszystkich warunków przewidzianych w art. 6 ustawy o PIT.

Następnie wskazał, że zgodnie z art. 1 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego małżeństwo w prawie polskim jest związkiem kobiety i mężczyzny. Jednocześnie organ odwołał się do wyroku TSUE w sprawie C‑713/23.

W ocenie Trybunału państwo członkowskie, które nie przewiduje możliwości zawierania małżeństw jednopłciowych, ma obowiązek zapewnić skuteczny mechanizm uznawania takich małżeństw legalnie zawartych w innych państwach członkowskich. Jednym z możliwych sposobów realizacji tego obowiązku może być transkrypcja aktu małżeństwa do krajowego rejestru stanu cywilnego.

Organ nie sformułował jednak jednoznacznego stanowiska, czy brak transkrypcji był jedyną przeszkodą uniemożliwiającą wspólne rozliczenie, czy też problem miał charakter szerszy i wynikał z samego statusu małżeństwa jednopłciowego na gruncie prawa krajowego. Ostatecznie uznał stanowisko podatnika za nieprawidłowe i wskazał, że transkrypcja sama w sobie nie przesądza jeszcze o możliwości korzystania z preferencji podatkowych.

Dlaczego interpretacja budzi wątpliwości?

Największym problemem interpretacji jest brak jednoznacznego wyjaśnienia, jaka okoliczność faktycznie przesądziła o odmowie.

Z jednej strony organ szeroko odwołuje się do przepisów Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego definiujących małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny. Z drugiej strony niemal równie obszernie analizuje wyrok TSUE, akcentując obowiązek stworzenia procedur uznawania małżeństw jednopłciowych zawartych w innych państwach członkowskich UE.

Można odnieść wrażenie, że brak transkrypcji był dla organu okolicznością istotną. Trudno jednak przesądzić, że po dokonaniu transkrypcji rozstrzygnięcie automatycznie byłoby pozytywne. Interpretacja nie odpowiada bowiem wprost na pytanie, czy uznanie małżeństwa w rejestrze stanu cywilnego byłoby wystarczające do spełnienia warunków wspólnego opodatkowania.

Warto zauważyć również, że organ praktycznie nie odniósł się do rozbudowanej argumentacji podatnika dotyczącej wspólności majątkowej małżeńskiej. Tymczasem także ten element jest jednym z warunków wspólnego opodatkowania wynikających z art. 6 ustawy o PIT. Uzasadnienie koncentruje się przede wszystkim na kwestii uznania samego małżeństwa.

Co to oznacza w praktyce?

Interpretacja pokazuje, że osoby pozostające w małżeństwach jednopłciowych zawartych za granicą nie powinny obecnie zakładać, że możliwość wspólnego rozliczenia PIT jest bezsporna.

Jednocześnie trudno wyciągnąć z niej wniosek, że sama transkrypcja aktu małżeństwa automatycznie otwiera drogę do wspólnego opodatkowania. Organ nie przesądził bowiem takiej zależności w sposób jednoznaczny.

Z perspektywy praktycznej znaczenie interpretacji pozostaje więc ograniczone. Potwierdza ona raczej, że organy podatkowe nadal prezentują ostrożne podejście do tej problematyki, niż wyznacza jasne kryteria pozwalające ocenić sytuację podatników.

Niewykluczone, że ostateczne rozstrzygnięcie tego sporu nastąpi dopiero na poziomie sądów administracyjnych. Biorąc pod uwagę znaczenie prawa unijnego, najnowsze orzecznictwo TSUE oraz ETPCz, należy spodziewać się dalszego rozwoju praktyki i orzecznictwa w tym obszarze. Do tego czasu podatnicy znajdujący się w podobnej sytuacji powinni liczyć się z możliwością uzyskania niekorzystnej interpretacji indywidualnej i koniecznością prowadzenia dalszego sporu przed sądami administracyjnymi.

Interpretacje PIP dotyczące B2B i umów zlecenia. Jakie wnioski płyną z pierwszych 12 rozstrzygnięć?

Po wejściu w życie reformy Państwowej Inspekcji Pracy 8 lipca 2026 r. przedsiębiorcy zyskali nowe narzędzie do ograniczania ryzyka związanego z kwalifikacją modeli współpracy. Na wniosek firm Główny Inspektor Pracy może obecnie wydawać interpretacje indywidualne, odpowiadając m.in. na pytanie, czy dana relacja powinna być traktowana jako stosunek pracy, czy jako współpraca cywilnoprawna.

Do tej pory opublikowano 12 interpretacji dotyczących tego zagadnienia. To jeszcze za mało, by mówić o utrwalonej linii interpretacyjnej, ale wystarczająco, aby zobaczyć, jakie okoliczności GIP uznaje za ważniejsze przy ocenie ryzyka reklasyfikacji współpracy na stosunek pracy.

Nie każda współpraca poza etatem jest ryzykowna

Pierwsze interpretacje pokazują, że inspekcja nie zakłada automatycznie, że każda współpraca realizowana w formule B2B lub na podstawie umowy zlecenia stanowi próbę obejścia prawa pracy. Wręcz przeciwnie, wiele rozstrzygnięć potwierdza, że takie modele mogą być zgodne z przepisami, jeżeli sposób wykonywania współpracy odpowiada temu, co strony deklarują w umowie.

Kluczowe znaczenie ma przy tym nie nazwa kontraktu, lecz rzeczywiste warunki świadczenia usług. Nawet najlepiej przygotowana dokumentacja nie zapewni bezpieczeństwa, jeżeli codzienna współpraca będzie przypominała stosunek pracy.

Podporządkowanie jest najważniejsze?

Jeżeli z pierwszych interpretacji płynie jeden szczególnie wyraźny wniosek, to jest nim znaczenie podporządkowania.

W sprawach rozstrzyganych korzystnie dla przedsiębiorców wykonawcy samodzielnie organizowali swoją pracę, mieli swobodę wyboru miejsca i czasu wykonywania usług, a rola kontrahenta sprowadzała się głównie do oceny efektów współpracy.

Odmienne wnioski pojawiały się tam, gdzie usługodawca wykonywał bieżące polecenia dotyczące sposobu realizacji zadań, był silnie włączony w strukturę organizacyjną firmy lub pozostawał pod stałym nadzorem.

Jednocześnie GIP nie kwestionuje samego faktu współpracy organizacyjnej między stronami. Korzystanie z narzędzi klienta, udział w spotkaniach zespołowych czy uzgadnianie harmonogramów nie przesądza jeszcze o istnieniu stosunku pracy. Problem pojawia się wtedy, gdy autonomia wykonawcy staje się jedynie formalna.

Znaczenie ma również ryzyko biznesowe

W interpretacjach korzystnych często podkreślano elementy świadczące o prowadzeniu przez wykonawcę rzeczywiście niezależnej działalności gospodarczej. Chodziło przede wszystkim o możliwość świadczenia usług dla innych klientów, ponoszenie odpowiedzialności za realizowane usługi czy samodzielne organizowanie działalności.

Pozytywnie oceniano również okoliczności wskazujące na prowadzenie własnego biznesu, takie jak korzystanie z własnych narzędzi lub posiadanie ubezpieczenia OC. Żaden z tych elementów samodzielnie nie przesądza o prawidłowości modelu B2B, ale może wzmacniać argumentację przemawiającą za jego niezależnym charakterem.

Największe ryzyko dotyczy prostych czynności operacyjnych

Dotychczasowe interpretacje wskazują, że najwięcej wątpliwości pojawia się przy wykonywaniu prostych i powtarzalnych czynności operacyjnych. Negatywne rozstrzygnięcia dotyczyły m.in. pracowników magazynowych, kelnerów, kierowców czy studentów zatrudnionych w piekarni.

W takich sprawach często występowały podobne okoliczności: ograniczona samodzielność wykonawcy, praca według grafiku ustalonego przez przedsiębiorcę oraz sposób wykonywania obowiązków zbliżony do pracy etatowej.

Znacznie lepiej oceniane były natomiast modele współpracy obejmujące usługi eksperckie, specjalistyczne lub projektowe, gdzie wykonawca miał realną swobodę w organizowaniu swojej pracy. Nie oznacza to jednak, że określone branże są z góry bezpieczne lub ryzykowne. Nadal decydujące znaczenie mają konkretne warunki współpracy.

Czy interpretacja daje pełną ochronę?

Przedsiębiorcy powinni pamiętać, że interpretacja jest wydawana wyłącznie na podstawie opisu przedstawionego we wniosku. Organ nie prowadzi postępowania dowodowego ani nie bada rzeczywistego przebiegu współpracy.

Jeżeli podczas późniejszej kontroli okaże się, że praktyka różni się od opisu przedstawionego w interpretacji, jej walor ochronny może zostać ograniczony. Dlatego równie ważne jak odpowiednie zapisy umowne jest ich rzeczywiste stosowanie w codziennej współpracy.

Pierwsze interpretacje to dopiero początek

Dwanaście interpretacji nie pozwala jeszcze na wyciąganie definitywnych wniosków dotyczących przyszłej praktyki GIP. Już dziś widać jednak, że organ koncentruje się przede wszystkim na klasycznych cechach stosunku pracy wskazanych w art. 22 Kodeksu pracy, takich jak podporządkowanie, sposób organizacji pracy czy zakres samodzielności wykonawcy.

Pierwsze rozstrzygnięcia pokazują, że o bezpieczeństwie danego modelu współpracy decyduje przede wszystkim sposób jego faktycznego wykonywania, a nie sama treść umowy. Dla przedsiębiorców oznacza to, że coraz większego znaczenia nabiera nie tylko przygotowanie odpowiednich kontraktów, ale również okresowe audytowanie rzeczywistych warunków współpracy.

3 najważniejsze pytania dla przedsiębiorcy

Na podstawie pierwszych interpretacji warto przeprowadzić prosty „test rzeczywistości” stosowanych modeli współpracy. Po ich lekturze warto odpowiedzieć sobie minimum na trzy pytania:

  1. Czy kontraktor sam organizuje swoją pracę?
  2. Czy może świadczyć usługi również dla innych podmiotów i ponosi realne ryzyko biznesowe?
  3. Czy w codziennej współpracy różni się od pracownika etatowego?

Jeżeli odpowiedź na większość tych pytań brzmi „nie”, warto rozważyć bardziej szczegółowy audyt stosowanych modeli współpracy jeszcze przed ewentualną kontrolą.

Reforma planistyczna bez rewolucji w VAT. MF rozwiewa wątpliwości dotyczące sprzedaży gruntów

Nowe przepisy planistyczne, stare zasady VAT

Wraz z rozpoczęciem roku szkolnego weszła w życie reforma planistyczna, a jej wdrożenie wywołało szereg pytań dotyczących wpływu nowych przepisów na inne obszary prawa, w tym na opodatkowanie obrotu nieruchomościami. Szczególne wątpliwości dotyczyły zasad opodatkowania VAT sprzedaży gruntów oraz stosowania zwolnienia przewidzianego dla terenów niezabudowanych innych niż tereny budowlane.

Źródłem tych wątpliwości jest sposób sformułowania przepisów ustawy o VAT. Definicja terenów budowlanych zawarta w art. 2 pkt 33 ustawy o VAT odwołuje się bowiem do przeznaczenia gruntu wynikającego z miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, a w przypadku jego braku, z decyzji o warunkach zabudowy. Tymczasem reforma planistyczna wprowadziła do systemu planowania przestrzennego nowe instrumenty, w szczególności plany ogólne gmin.

Pojawiło się zatem pytanie, czy zmiany w systemie planowania przestrzennego nie powinny znaleźć odzwierciedlenia również w przepisach o VAT. W przeciwnym razie mogłyby powstać wątpliwości dotyczące sposobu kwalifikowania gruntów dla potrzeb podatku od towarów i usług.

Plan ogólny nie zmienia definicji terenu budowlanego

Ministerstwo Finansów uznało jednak, że nowelizacja ustawy o VAT nie jest konieczna. Zdaniem resortu nowe rozwiązania planistyczne, w tym plany ogólne gmin, nie zmieniają sposobu identyfikowania gruntów jako terenów budowlanych na potrzeby VAT. Plan ogólny nie zastępuje bowiem, na gruncie obecnej definicji z ustawy o VAT, miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego ani decyzji o warunkach zabudowy. Przy ocenie skutków podatkowych sprzedaży nieruchomości  to właśnie te dokumenty nadal mają kluczowe znaczenie.

Stanowisko MF ma istotne znaczenie praktyczne, ponieważ potwierdza ciągłość dotychczasowego podejścia do kwalifikacji gruntów dla celów VAT. Podatnicy nie muszą zatem zmieniać sposobu oceny, czy sprzedaż konkretnej nieruchomości może korzystać ze zwolnienia z VAT. Zgodnie z art. 43 ust. 1 pkt 9 ustawy o VAT zwolniona z opodatkowania jest dostawa terenów niezabudowanych innych niż tereny budowlane. Kluczowe pozostaje więc ustalenie, czy sprzedawana nieruchomość spełnia przesłanki uznania jej za teren budowlany w rozumieniu ustawy o VAT.

Błędna kwalifikacja może być kosztowna

Błędna kwalifikacja gruntu może prowadzić do istotnych konsekwencji podatkowych. W przypadku nieprawidłowego zastosowania zwolnienia organ podatkowy może zakwestionować sposób rozliczenia transakcji i określić zaległość podatkową wraz z odsetkami. Z kolei niezasadne opodatkowanie sprzedaży może rodzić wątpliwości co do prawidłowości rozliczeń po stronie nabywcy, w tym w zakresie odliczenia podatku naliczonego.

W praktyce podatnicy dokonujący sprzedaży gruntów mogą więc nadal opierać się na dotychczasowych zasadach weryfikacji statusu nieruchomości. Reforma planistyczna nie wprowadza nowych kryteriów oceny przeznaczenia gruntów dla celów VAT ani nie powoduje automatycznej zmiany skutków podatkowych takich transakcji.

Stanowisko Ministerstwa Finansów porządkuje jedną z ważniejszych wątpliwości wywołanych reformą planistyczną i powinno uspokoić uczestników rynku nieruchomości. Nie zwalnia jednak stron transakcji z obowiązku każdorazowego zbadania dokumentów planistycznych dotyczących konkretnego gruntu. To od prawidłowej kwalifikacji nieruchomości zależy bowiem możliwość zastosowania zwolnienia z VAT albo obowiązek opodatkowania jej sprzedaży.

Kanapka na 5% czy 8%? VAT-owski absurd na talerzu 

Niedawno zapadły kolejne wyroki NSA dotyczące diet pudełkowych. Wynika z nich, że takie cateringi powinny być opodatkowane stawką 8% VAT (pisała o tym Olga Panek w artykule „Sprzedaż diety pudełkowej na 8% VAT – kolejny wyrok NSA”). Dla tej branży oznacza to, że po latach sporów zaczyna się kształtować względnie przewidywalna linia orzecznicza. I choć rozstrzygnięcie nie jest korzystne dla przedsiębiorców, wartością samą w sobie jest większa przewidywalność. 

Problem polega jednak na tym, że poza dietami pudełkowymi świat VAT od żywności gotowej nadal przypomina podatkowy labirynt. A dla wielu firm codzienna sprzedaż kanapek, pizzy, hot dogów czy innych produktów przeznaczonych do bezpośredniego spożycia jest głównym przedmiotem działalności i źródłem nieustających wątpliwości. 

Cała Polska wie, ile wynosi VAT na krewetki. Ale co z resztą produktów?

Temat stał się medialny za sprawą tzw. „afery krewetkowej”. Głośno było o pizzerii, która zastosowała 8% VAT do pizzy z krewetkami, choć właściwa jest stawka 23%. Sprawa zakończyła się mandatem, a później ogólnopolską dyskusją o absurdach systemu VAT. 

Historia była chwytliwa medialnie, ale w praktyce nie chodzi o same krewetki. Problemem jest brak jasnych zasad opodatkowania i skomplikowane przepisy, których stosowanie bywa trudne. Problemy pojawiają się przy codziennych produktach sprzedawanych przez piekarnie, kawiarnie, sklepy spożywcze czy stacje benzynowe. Podmioty te każdego dnia muszą odpowiedzieć na pytanie, które od lat pozostaje zadziwiająco nieintuicyjne: czy sprzedają towar, czy świadczą usługę gastronomiczną? 

Zasada z pozoru jest prosta – 5% VAT dla dostawy towarów i 8% VAT dla usług związanych z wyżywieniem. Problem polega na tym, że ustalenie granicy między jednym a drugim wcale nie jest proste. 

Ta sama kanapka, różny VAT

O klasyfikacji może decydować sposób przygotowania produktu, miejsce sprzedaży, sposób podania, a czasami nawet to, czy klient ma możliwość usiąść przy stoliku. Dobrym przykładem są kanapki. Jeżeli gotowa, zapakowana kanapka leży w sklepowej lodówce i klient sam bierze ją do koszyka, zazwyczaj nikt nie ma większych wątpliwości, że mamy do czynienia ze sprzedażą towaru i podatkiem 5%. 

Problemy zaczynają się wtedy, gdy bardzo podobna kanapka sprzedawana jest w piekarni albo punkcie gastronomicznym. Przez lata organy podatkowe stały na stanowisku, że taka sprzedaż powinna być opodatkowana stawką 8% VAT. Uznawały, że nie jest to „czysty” towar, lecz usługa związana z wyżywieniem. Nie miało większego znaczenia, że klient kupował wcześniej przygotowany produkt na wynos – wystarczało, że kanapka została przygotowana w lokalu, wydawana przez sprzedawcę i nadawała się do bezpośredniego spożycia. 

W ostatnich latach podejście zaczęło się jednak zmieniać, a pod wpływem orzecznictwa sądowego także organy podatkowe częściej uznają, że właściwa jest stawka 5% VAT. Nie oznacza to jednak, że problem zniknął. Nadal trudno jednoznacznie stwierdzić, jaką stawkę należy zastosować, gdy klient otrzymuje tę samą kanapkę do spożycia na miejscu. W praktyce rozważa się nawet, czy znaczenie ma sposób podania – porcelanowy talerz, papierowa tacka czy zwykła torebka. 

W efekcie zdarzają się sytuacje, w których klient kupuje dokładnie ten sam produkt za tę samą cenę, ale przedsiębiorca stosuje inną stawkę VAT w zależności od tego, czy klient bierze kanapkę na wynos, czy spożywa ją na miejscu. 

Podgrzać czy nie podgrzać?

Podobne problemy dotyczą pizzy, zapiekanek, hot dogów i wielu innych produktów przeznaczonych do natychmiastowego spożycia. Znaczenie może mieć także to, czy produkt został przed sprzedażą podgrzany, czy podany od razu ciepły, prosto z podgrzewanej lady. Istotne jest również to, czy klient miał jakąkolwiek możliwość ingerencji w skład towaru – sytuację może zmieniać dodanie sosu czy plasterka sera. 

To tylko niektóre z okoliczności, na które zwracają uwagę organy podatkowe i które podatnicy muszą brać pod uwagę przy ustalaniu właściwej stawki VAT. Przez lata uporządkować sytuację próbowały zarówno organy podatkowe, jak i sądy administracyjne oraz Trybunał Sprawiedliwości UE. Problem polega jednak na tym, że wypracowane kryteria nadal nie dają prostych odpowiedzi. Nadal kazuistycznie analizuje się m.in. zakres czynności wykonywanych przez sprzedawcę, sposób podania produktu czy możliwość jego spożycia na miejscu, a ocena tych elementów często pozostawia szerokie pole do interpretacji. 

I jeszcze jeden paradoks: z kanapką (lub pizzą) z krewetkami byłoby prościej – tutaj zawsze właściwa będzie stawka 23% VAT. 

Ryzyko, ale także szansa

Wątpliwości jest mnóstwo, a jasnych zasad wciąż brakuje. Praktyka pokazuje jednak, że stanowiska organów podatkowych się zmieniają, a sądy administracyjne niejednokrotnie podchodzą do tych zagadnień bardziej liberalnie. W części przypadków przedsiębiorcy stosują dziś 8% VAT, choć po szczegółowej analizie może się okazać, że istnieją argumenty przemawiające za stawką 5%. 

W niektórych przypadkach warto też wystąpić o wiążącą informację stawkową, która może pozwolić przyjąć bezpieczne zasady opodatkowania. Dlatego warto okresowo weryfikować przyjęte klasyfikacje i stosowane stawki. Może to ograniczyć ryzyko zakwestionowania rozliczeń przez organy skarbowe, a niekiedy przynieść realne oszczędności lub pozwolić odzyskać wcześniej zapłacony VAT. 

Jeśli bowiem dotychczas stosowano wyższą stawkę niż ta, którą obecnie uznaje się za właściwą, można wystąpić z wnioskiem o stwierdzenie nadpłaty. Kwestia takich zwrotów przy sprzedaży na rzecz konsumentów długi czas budziła wątpliwości, jednak w kontekście pozytywnych rozstrzygnięć z ostatnich lat staje się możliwa. Czasem więc jeden prosty przegląd stawkowy wystarczy, by dotychczasowe wątpliwości przekuć w wymierne korzyści dla przedsiębiorstwa. 

 

Ministerstwo Finansów szykuje zmiany w ulgach podatkowych w PIT i CIT

Ministerstwo Finansów planuje likwidację ulgi na Internet i ulgi na ekspansję oraz przedłużenie ulgi na robotyzację o kolejne 10 lat podatkowych. W przypadku ulgi na robotyzację resort nie planuje zmiany obecnego poziomu odliczenia. Założenia zmian pojawiły się 27 sierpnia 2026 r. w wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów jako projekt ustawy o zmianie ustawy o PIT, ustawy o CIT oraz ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym (numer projektu: UD461).

Likwidacja ulgi na ekspansję

Jedną z preferencji przeznaczonych do likwidacji jest ulga na ekspansję, wprowadzona w 2022 r. Miała zachęcać polskich przedsiębiorców do wejścia na nowe rynki i rozszerzania oferty produktowej.

Po ponad czterech latach funkcjonowania Ministerstwo Finansów ocenia, że ulga nie zapewniła realizacji zakładanych celów. W uzasadnieniu wskazano na tzw. efekt jałowej straty – sytuację, w której środki publiczne wspierają przedsięwzięcia, które przedsiębiorcy zrealizowaliby również bez zachęty podatkowej.

Przedłużenie ulgi na robotyzację

Ministerstwo Finansów planuje przedłużenie ulgi na robotyzację o kolejne 10 lat podatkowych, bez zmiany obecnego poziomu odliczenia. Ulga obowiązuje od 2022 r., a obecnie można z niej korzystać w odniesieniu do kosztów poniesionych do końca roku podatkowego rozpoczynającego się w 2026 r.

Ministerstwo Finansów wskazuje, że ze względu na wygasający termin obowiązywania ulgi odpowiednie zmiany legislacyjne powinny zostać przeprowadzone jeszcze w 2026 r.

Resort zapowiada również doprecyzowanie zasad ustalania kosztów kwalifikowanych. W przepisach ma zostać wskazane wprost, że chodzi o kwotę dokonywanych odpisów amortyzacyjnych, a nie cenę nabycia środka trwałego.

Kwestia ta jest obecnie przedmiotem sporów interpretacyjnych. Organy podatkowe od początku obowiązywania ulgi przyjmują, że kosztem kwalifikowanym są odpisy amortyzacyjne, natomiast w części orzeczeń sądy administracyjne uznały, że kosztami poniesionymi na robotyzację mogą być koszty nabycia robotów, niezależnie od ich amortyzacji. Projektowane przepisy mają jednoznacznie potwierdzić stanowisko resortu i ograniczyć liczbę sporów sądowych.

Projekt ustawy ma trafić pod obrady rządu na przełomie III i IV kwartału 2026 r.

Wyższa ulga na krwiodawstwo

W projekcie znalazły się także przepisy zwiększające ulgę podatkową z tytułu honorowego krwiodawstwa – poprzez podwyższenie limitu odliczenia za oddaną krew i jej składniki.

Co to oznacza w praktyce?

  • Podatnicy zainteresowani skorzystaniem z ulgi na ekspansję mogą uwzględnić ją w rozliczeniach za lata podatkowe 2022–2025, również poprzez złożenie korekty zeznania, o ile spełniają warunki do skorzystania z ulgi;
  • Firmy inwestujące w robotyzację mogą zyskać możliwość korzystania z ulgi przez kolejne 10 lat, ale ostateczny zakres i zasady jej stosowania będą zależeć od przyjętych przepisów;
  • Planowane doprecyzowanie zasad rozliczania kosztów może mieć istotne znaczenie dla podatników ze względu na obecne rozbieżności między stanowiskiem organów podatkowych a orzecznictwem sądów administracyjnych. Będziemy śledzić ostateczne brzmienie przepisów;
  • Osoby korzystające dotąd z ulgi na Internet powinny liczyć się z jej zniknięciem w kolejnych rozliczeniach – na razie obecne zasady wciąż obowiązują;
  • Na obecnym etapie są to jedynie zapowiedzi zmian. Projekt ustawy nie został jeszcze skierowany do Sejmu, dlatego ostateczny zakres zmian może jeszcze ulec modyfikacji.

Masz pytania dotyczące planowanych zmian w ulgach podatkowych lub ich wpływu na Twoje rozliczenia? Skontaktuj się z nami.