Kolejna odsłona zmian w CIT. Projekt coraz mniej rewolucyjny, ale nowości nie brakuje

4 sierpnia 2026 r. Ministerstwo Finansów opublikowało kolejną wersję projektu zmian w podatkach dochodowych. Projekt obejmuje szeroki zakres modyfikacji zarówno w podatku PIT, jak i CIT. Wśród proponowanych zmian znalazły się m.in. regulacje dotyczące estońskiego CIT, finansowania dłużnego i zasad amortyzacji podatkowej. Projekt przewiduje również zmiany dotyczące opodatkowania wybranych transakcji restrukturyzacyjnych, rozliczeń związanych z umorzeniem udziałów, funkcjonowania organizacji pozarządowych czy zasad amortyzacji samochodów osobowych. Obok rozwiązań o charakterze uszczelniającym pojawiły się również propozycje mające usuwać wątpliwości interpretacyjne oraz dostosowywać przepisy do realiów gospodarczych.

Propozycji zmian jest wiele, dlatego poniżej omówienie tylko części planowanych zmian w zakresie CIT o największym znaczeniu dla podatników.

Uszczelnienie przepisów czy ich doprecyzowanie?

Nie jest to pierwsza odsłona tych propozycji. Wcześniej Ministerstwo Finansów przedstawiło projekt z 16 marca 2026 r. (o którym pisaliśmy już w artykułach z 13 maja Nadchodzące zmiany w CIT – kolejny etap uszczelniania systemu podatkowego | Taxpresso i 25 czerwca Nadchodzące zmiany w estońskim CIT | Taxpresso), a następnie jego kolejną wersję z 10 lipca. Porównanie tych dokumentów pokazuje, że kierunek prac legislacyjnych istotnie się zmienia.

Marcowy projekt był w dużej mierze projektem uszczelniającym, na co wyraźnie wskazywał MF w uzasadnieniu. Uzasadnienie projektu z lipca wyraźnie zmieniało narrację – mówiło o uporządkowaniu i doprecyzowaniu przepisów w celu „usunięcia wątpliwości interpretacyjnych” czy „realizacji postulatów zgłaszanych przez podatników”. Tak też było w istocie – projektodawca odchodził wówczas od najbardziej kontrowersyjnych propozycji, które mogłyby istotnie zwiększać obciążenia podatkowe części firm. Najnowsza wersja projektu plasuje się pomiędzy tymi dwoma podejściami. Duża część niekorzystnych dla podatników propozycji zawartych w projekcie marcowym nie została uwzględniona w wersji sierpniowej, część jednak się w nim pojawia, a MF w uzasadnieniu do projektu nie próbuje już ukrywać, że uszczelnienie przepisów jest jednym z celów projektu.

Niemniej w połowie sierpnia wciąż nie wiemy, jaki projekt trafi ostatecznie pod obrady Sejmu. Tym bardziej trudno jest obecnie zakładać, z jakimi zmianami przyjdzie się mierzyć podatnikom od 1 stycznia 2027 r.

MF zamyka drogę do kosztów podatkowych przy refinansowaniu zadłużenia

Jedną z najistotniejszych zmian jest nowelizacja przepisów dotyczących finansowania dłużnego. Dla MF, zgodnie z uzasadnieniem do projektu ustawy, zmiana ma charakter porządkujący. Rzeczywisty cel projektowanej zmiany wydaje się jednak oczywisty – zawężenie katalogu wydatków stanowiących koszt uzyskania przychodów.

Projektowane dodanie art. 16 ust. 1d i 1e do ustawy o CIT (przewidywane konsekwentnie także w projektach z marca i lipca) stanowi bezpośrednią reakcję na wyrok NSA z 17 lipca 2025 r. (II FSK 1239/24). Sąd uznał w nim, że ograniczenie dotyczące wyłącznie odsetek od finansowania zaciągniętego bezpośrednio na nabycie udziałów lub akcji nie obejmuje odsetek od kredytów i pożyczek służących refinansowaniu takiego zadłużenia.

Innymi słowy, NSA uznał, że finansowanie przeznaczone na spłatę wcześniejszego zadłużenia ma odrębny cel gospodarczy niż finansowanie wykorzystane pierwotnie na nabycie udziałów lub akcji. W konsekwencji odsetki od kredytów refinansowych mogły być zaliczane do kosztów uzyskania przychodów, nawet jeśli pierwotne finansowanie podlegało ustawowemu wyłączeniu.

Ministerstwo Finansów nie zgadza się z takim podejściem. Zdaniem projektodawcy refinansowanie lub konsolidacja zadłużenia nie zmienia ekonomicznego celu finansowania, którym nadal pozostaje sfinansowanie transakcji kapitałowej. W efekcie zaproponowano rozszerzenie zakresu przepisów wyłączających z kosztów uzyskania przychodów odsetki od finansowania dłużnego. Po zmianach ograniczenia mają obejmować nie tylko pierwotny kredyt lub pożyczkę, ale również wszelkie późniejsze refinansowania i konsolidacje takiego zadłużenia. Innymi słowy, skutki podatkowe związane z pierwotnym przeznaczeniem finansowania będą utrzymywać się również w przypadku jego późniejszego refinansowania lub konsolidacji niezależnie od liczby przeprowadzonych refinansowań.

Amortyzacja podatkowa – MF wraca do starych pomysłów

W najnowszej wersji projektu ustawy MF wraca do propozycji zmian, które były przewidziane w projekcie z marca, a nie znalazły się w projekcie lipcowym. Zmiany te raczej nie ucieszą podatników – stanowią one istotne ograniczenie w zakresie amortyzacji podatkowej.

Po pierwsze, projekt ponownie zakłada wyłączenie możliwości amortyzacji podatkowej wartości firmy powstającej w przypadku oddania przedsiębiorstwa lub jego zorganizowanej części do korzystania w ramach leasingu finansowego. Ministerstwo Finansów uzasadnia tę zmianę potrzebą przeciwdziałania wykorzystywaniu leasingu przedsiębiorstw do kreowania dodatkowych kosztów podatkowych w postaci odpisów amortyzacyjnych od wartości firmy. W ocenie projektodawcy rozwiązanie to było wykorzystywane w strukturach o charakterze optymalizacyjnym, pozwalając na generowanie kosztów podatkowych bez odpowiadającego im przychodu po stronie drugiej strony transakcji.

Co istotne, MF podkreśla przy tym, że nowe regulacje mają obowiązywać również w odniesieniu do już istniejących struktur, gdyż projekt nie przewiduje żadnych przepisów przejściowych.

MF powraca także do propozycji ograniczenia możliwości wstecznej zmiany stawek amortyzacyjnych. Zgodnie z projektem podatnicy będą mogli podjąć decyzję o podwyższeniu lub obniżeniu stawki amortyzacyjnej najpóźniej do upływu terminu na złożenie zeznania za dany rok podatkowy. W praktyce oznacza to zamknięcie możliwości korygowania poziomu odpisów amortyzacyjnych po latach w celu dostosowania wysokości kosztów podatkowych do bieżących potrzeb rozliczeniowych.

Estoński CIT nadal w centrum uwagi

Najwięcej zmian dotyczy jednak ryczałtu od dochodów spółek. Tutaj również nie brakuje zmian o istotnym znaczeniu dla przedsiębiorców rozliczających się ryczałtem od dochodów spółek.

Ukryte zyski także ze „starych” zysków

Projekt przewiduje (jak wskazuje MF) doprecyzowanie przepisów dotyczących ukrytych zysków. Zmiana ma przesądzić, że dla oceny, czy dane świadczenie stanowi ukryty zysk, bez znaczenia pozostaje źródło jego finansowania, w tym moment wypracowania zysku, z którego świadczenie jest pokrywane. Co jednak ciekawe, zmian w tym zakresie nie było w projekcie z 10 lipca i nie sposób nie odnieść wrażenia, że planowana zmiana to coś więcej niż doprecyzowanie przepisów już obowiązujących.

Zgodnie z najnowszą wersją projektu ustawa ma jednoznacznie wskazać, że dla kwalifikacji świadczenia jako ukrytego zysku, który podlega opodatkowaniu estońskim CIT, bez znaczenia jest moment, w którym te zyski zostały wypracowane. W praktyce oznacza to możliwość opodatkowania również świadczeń finansowanych z zysków wypracowanych przed przejściem na estoński CIT.

To więc nie tylko zmiana precyzująca, to objęcie zakresem opodatkowania także tych zysków, które obecnie, przynajmniej zdaniem NSA, opodatkowaniu nie podlegają. Propozycja zmian także w tym przypadku jest bowiem odpowiedzią na korzystny dla podatników wyrok, zgodnie z którym opodatkowaniu jako ukryte zyski powinny podlegać wyłącznie świadczenia finansowane z zysków wypracowanych już w okresie opodatkowania estońskim CIT.

Wydatki niezwiązane z działalnością gospodarczą

Drugą istotną zmianą w zakresie opodatkowania estońskim CIT jest wprowadzenie legalnej definicji wydatków niezwiązanych z działalnością gospodarczą. Dotychczas wydatki te były traktowane jak wypłata podlegająca opodatkowaniu estońskim CIT, choć ustawa nie zawierała definicji tych wydatków.

Zgodnie z projektowanym przepisem za wydatki niezwiązane z działalnością gospodarczą będą uznawane przede wszystkim wydatki poniesione w innym celu niż osiągnięcie przychodów albo zachowanie lub zabezpieczenie źródła przychodów. Dodatkowo do tej kategorii mają zostać zaliczone określone wydatki o charakterze publicznoprawnym i sankcyjnym, w szczególności kary, grzywny oraz odsetki od zaległości podatkowych.

Ministerstwo Finansów wprost wskazuje, że nowa definicja została oparta na konstrukcji znanej z klasycznego CIT, a więc na kryterium związku wydatku z przychodem. W praktyce oznacza to częściowe przeniesienie na grunt estońskiego CIT dorobku interpretacyjnego i orzeczniczego wypracowanego na tle art. 15 ust. 1 ustawy o CIT.

Co ciekawe, w uzasadnieniu projektu Ministerstwo Finansów wprost wskazuje, że obecna konstrukcja przepisów „w niewystarczający sposób zabezpiecza interesy Skarbu Państwa”. Trudno więc uznać tę zmianę wyłącznie za doprecyzowanie istniejących regulacji. W praktyce może ona prowadzić do częstszego kwestionowania wydatków, których związek z działalnością gospodarczą nie jest oczywisty.

Domniemanie wypłaty zysków z okresu estońskiego CIT

Kolejna zmiana dotyczy rozliczania zysków po zakończeniu opodatkowania estońskim CIT. Obecnie podatnicy, którzy opuszczają system ryczałtu, mogą posiadać jednocześnie zyski wypracowane przed wejściem na estoński CIT, zyski osiągnięte w okresie jego stosowania oraz zyski wypracowane już po powrocie do klasycznych zasad opodatkowania. W praktyce może to prowadzić do sporów co do tego, z której „puli” pochodzi wypłacany wspólnikom zysk.

Ministerstwo Finansów chce ten problem rozwiązać w sposób korzystny dla Skarbu Państwa. Nowe przepisy zakładają bowiem, że po zakończeniu opodatkowania ryczałtem każda wypłata zysku będzie co do zasady traktowana jako wypłata zysków wypracowanych w okresie stosowania estońskiego CIT. W konsekwencji w wielu przypadkach wcześniej odroczony podatek będzie musiał zostać rozliczony już przy pierwszych wypłatach realizowanych po wyjściu z systemu.

W praktyce nowe regulacje utrudnią odkładanie w czasie opodatkowania zysków osiągniętych podczas korzystania z estońskiego CIT. Podatnicy nie będą już mogli swobodnie argumentować, że wypłacane środki pochodzą z innych kategorii zysków.

Nie oznacza to jednak całkowitego wyłączenia możliwości stosowania zasady FIFO. Projekt przewiduje wyjątek, zgodnie z którym nowe domniemanie nie będzie miało zastosowania, jeżeli z uchwały o podziale zysku będzie jednoznacznie wynikało, że wypłacane są zyski wypracowane jeszcze przed przejściem na estoński CIT. W praktyce oznacza to, że odpowiednie przygotowanie uchwał o podziale zysku oraz właściwe udokumentowanie źródła wypłacanych środków może stać się kluczowym elementem planowania wypłat po zakończeniu opodatkowania ryczałtem.

Koniec przechodzenia na estoński CIT w trakcie roku

Projekt przewiduje również likwidację możliwości wyboru estońskiego CIT w trakcie trwającego roku podatkowego. Rozwiązanie to zostało wprowadzone kilka lat temu wraz z wprowadzeniem przepisów o ryczałcie spółek, aby ułatwić podatnikom szybkie przejście na nowy model opodatkowania. Zdaniem Ministerstwa Finansów cel ten został już osiągnięty i te regulacje nie są dłużej w ustawie potrzebne.

Po zmianach przejście na estoński CIT będzie możliwe wyłącznie od początku roku podatkowego. Dla podatników oznacza to konieczność wcześniejszego zaplanowania wejścia do systemu i odbiera im część dotychczasowej elastyczności.

Z czego MF ostatecznie zrezygnowało?

Jeszcze ciekawsze od zmian, które pozostały w projekcie, są zmiany, które z niego zniknęły. W porównaniu z marcową wersją projektu Ministerstwo Finansów wycofało się m.in. z:

  • uzależnienia korzystania z IP Box od zatrudniania pracowników,
  • rozszerzenia definicji ukrytych zysków na gruncie estońskiego CIT na usługi niematerialne, najem, dzierżawę czy korzystanie z praw własności intelektualnej oraz usunięcie warunku wykonania świadczenia w związku z prawem do udziału w zysku,
  • niekorzystnego dla podatników pakietu zmian dotyczących ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych,
  • nowych zasad opodatkowania likwidacji spółek osobowych powstałych z przekształcenia spółek kapitałowych,
  • ograniczenia ulgi mieszkaniowej,
  • dalszego ograniczania prawa do amortyzacji w spółkach nieruchomościowych.

To właśnie te propozycje wywoływały najwięcej kontrowersji wiosną. Ich usunięcie sprawia, że obecna wersja projektu jest zdecydowanie mniej rewolucyjna niż ta z 16 marca. Choć więc zmian nie brakuje, w tym zmian niekorzystnych dla podatników, nowy projekt ustawy większość z nich może odebrać z ulgą.

Co dalej?

Od marca obserwujemy już trzecią istotną wersję projektu. Zakres zmian wyraźnie ewoluuje, a część propozycji pojawia się i znika na kolejnych etapach prac. Dobrym przykładem jest właśnie nowelizacja dotycząca ukrytych zysków, która nie znalazła się w wersji lipcowej, a wróciła do projektu w sierpniu.

Dlatego na obecnym etapie trudno przesądzać, które rozwiązania ostatecznie trafią do Sejmu i w jakim kształcie. Jedno wydaje się jednak pewne. Sierpniowa wersja projektu jest wyraźnie mniej rewolucyjna niż jej marcowy odpowiednik. Nie oznacza to jednak odejścia od działań uszczelniających. Obok zmian porządkujących i doprecyzowujących nadal znajdują się w niej rozwiązania, których głównym celem jest ograniczenie określonych praktyk podatkowych lub odwrócenie korzystnych dla podatników kierunków orzeczniczych. Mimo to wielu podatników pamiętających jeszcze projekt z marca może odebrać najnowszą wersję projektu z ulgą.

Ulga na robotyzację po 2026 r. – odpisy amortyzacyjne nie przepadają wraz z końcem okresu preferencji

Ulga na robotyzację obowiązuje w latach 2022–2026, a podatnicy mogą ją rozliczyć jednorazowo albo przez odpisy amortyzacyjne rozłożone w czasie. Ta druga metoda przy restrykcyjnej wykładni fiskusa oznacza realne ryzyko utraty części odliczenia – zwłaszcza gdy podatnik nabył robota pod koniec okresu preferencji i stosuje wieloletnią amortyzację.

W tym właśnie kontekście niezwykle istotny jest wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu z 22 kwietnia 2026 r. (sygn. I SA/Po 301/26), który uchylił interpretację indywidualną Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 19 listopada 2025 r.

Osią sporu jest art. 38eb ust. 5 u.p.d.o.p.: „Odliczenie, o którym mowa w ust. 1, ma zastosowanie do kosztów uzyskania przychodów poniesionych na robotyzację od początku roku podatkowego, który rozpoczął się w 2022 r., do końca roku podatkowego, który rozpoczął się w 2026 r.” Czy zwrot „do końca roku 2026” wyznacza termin poniesienia kosztów, czy termin ich rozliczenia w kosztach uzyskania przychodów? To pytanie decyduje o zakresie ulgi w latach następnych.

Na czym polegał problem?

Skarżąca, spółka z o.o. prowadząca produkcję tektury wielowarstwowej, nabyła fabrycznie nowe maszyny służące m.in. do transportu wyrobów na hali produkcyjnej oraz podkładania palet pod produkty przeznaczone do sprzedaży. Od tych maszyn dokonywano odpisów amortyzacyjnych zaliczanych do kosztów uzyskania przychodów, przy czym amortyzacja nie zakończy się przed upływem okresu obowiązywania ulgi.

Spółka zapytała m.in., czy w stosunku do maszyn, których amortyzacja nie zakończy się w roku podatkowym rozpoczynającym się w 2026 r., będzie uprawniona do stosowania odliczenia z art. 38eb ust. 1 u.p.d.o.p. aż do momentu ich pełnego zamortyzowania, nawet jeśli nastąpi to po 2026 r.

Stanowisko Dyrektora KIS

DKIS uznał, że ze względu na czasowy charakter przepisów ulgi na robotyzację, odpisy amortyzacyjne powstałe po 31 grudnia 2026 r. nie podlegają ponadnormatywnemu odliczeniu z podstawy opodatkowania. Innymi słowy – jeśli amortyzacja maszyn nie zakończy się w roku podatkowym, który rozpocznie się w 2026 r., spółka traci prawo do odliczenia kosztów amortyzacji w późniejszych latach.

Podatnik nie zgodził się z tym stanowiskiem organu i wniósł skargę do sądu administracyjnego.

Wyrok WSA w Poznaniu

Sąd uznał skargę za zasadną i w pełni zaaprobował dotychczasową linię orzeczniczą (nieprawomocne wyroki WSA: I SA/Bd 588/25, I SA/Kr 256/25 oraz I SA/Po 167/25), zgodnie z którą dla możliwości skorzystania z ulgi decydujący jest moment poniesienia wydatku, a nie jego podatkowego rozliczenia – w tym data zakończenia okresu amortyzacji podatkowej. Argumentacja opierała się na kilku filarach:

  • Cel ulgi: Ulga na robotyzację ma na celu zachęcenie przedsiębiorstw do unowocześnienia procesów produkcyjnych i wsparcie transformacji cyfrowej. Przyjęcie wykładni fiskusa prowadziłoby do sytuacji, w której wysokość dodatkowego odliczenia byłaby systematycznie pomniejszana wraz z upływem czasu – co zaprzeczałoby zasadniczemu celowi preferencji.
  • Wykładnia gramatyczna: Użyte w przepisie pojęcie „poniesionych” wskazuje na wszelkie koszty faktycznie wydatkowane przez podatnika. Lata 2022–2026 wyznaczają okres, w którym można koszty te ponieść, nie zaś termin, do którego muszą być w całości rozliczone.
  • Argument z równości podatników: Stanowisko organu prowadziłoby do nieuprawnionej nierówności: podatnicy korzystający z jednorazowej amortyzacji korzystaliby z ulgi w całości w roku poniesienia wydatku, podczas gdy ci stosujący amortyzację wieloletnią traciliby część odliczenia. Takiego zróżnicowania nie można pogodzić z zasadą równego traktowania.
  • Zasada wykładni ulg podatkowych: Jak wskazał sąd w uzasadnieniu wyroku: „Wprawdzie wszelkiego rodzaju ulgi i zwolnienia podatkowe, będące odstępstwem od zasady powszechności opodatkowania, muszą być interpretowane ściśle, z wyłączeniem wykładni rozszerzającej, niemniej jednak, tak jak zakazana jest wykładnia rozszerzająca wyjątków, tak też niedopuszczalna jest wykładnia je zawężająca.”
  • Kluczowa teza: Lata 2022–2026 wyznaczają wyłącznie okres, w którym można rozpocząć korzystanie z ulgi – po jego rozpoczęciu podatnik zachowuje prawo do jej pełnego wykorzystania aż do momentu pełnej amortyzacji środka trwałego stanowiącego koszt poniesiony na robotyzację, nawet jeśli nastąpi to po 2026 r.

Jakie są praktyczne skutki wyroku?

  • Lata 2022–2026 wyznaczają wyłącznie okres, w którym można rozpocząć korzystanie z ulgi – prawo do jej pełnego rozliczenia przysługuje aż do pełnego zamortyzowania maszyn, także po 2026 r.
  • Podatnik zachowuje swobodę wyboru metody rozliczenia – jednorazowo lub przez odpisy amortyzacyjne – co gwarantuje równe traktowanie niezależnie od przyjętej metody.
  • Wyrok wpisuje się w konsekwentną linię orzeczniczą sądów administracyjnych, odmienną od restrykcyjnego stanowiska organów podatkowych.
  • Podatnicy, którzy zrezygnowali z odliczenia po 2026 r., opierając się na stanowisku organów podatkowych, powinni rozważyć weryfikację swojej sytuacji i ewentualne korekty rozliczeń.
  • Wyrok nie jest jednak prawomocny, więc ostateczne przesądzenie sporu nastąpi dopiero po rozstrzygnięciu NSA.

Masz pytania dotyczące rozliczenia ulgi na robotyzację? Skontaktuj się z nami.

Rząd pracuje nad nowelizacją zasad opodatkowania fundacji rodzinnych

„Nowy-stary” projekt zmian dotyczących opodatkowania fundacji rodzinnych wraca do gry. Po zawetowaniu poprzedniej nowelizacji przez Prezydenta temat ponownie trafia na legislacyjne biurka. Ministerstwo Finansów wraca z szeregiem rozwiązań uszczelniających, które mają ograniczyć wykorzystywanie fundacji rodzinnych do celów optymalizacji podatkowej, przy jednoczesnym zachowaniu ich podstawowej funkcji, czyli zapewnienia sukcesji majątkowej.

Przekaz Ministerstwa Finansów wydaje się przy tym jasny: fundacja rodzinna ma służyć przede wszystkim sukcesji rodzinnego majątku, a nie pełnić funkcję uniwersalnego wehikułu inwestycyjnego.

Powtórka z rozrywki?

4 sierpnia 2026 r. do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów trafił projekt ustawy (UD447) zmieniającej przepisy ustaw o PIT i CIT w zakresie opodatkowania fundacji rodzinnych.

Ministerstwo Finansów wskazuje, że dotychczasowa praktyka pozwoliła zidentyfikować przypadki wykorzystywania fundacji rodzinnych przede wszystkim do osiągania korzyści podatkowych, a nie realizacji celów sukcesyjnych.

Większość proponowanych rozwiązań nie będzie zaskoczeniem dla osób śledzących wcześniejsze prace nad nowelizacją. W projekcie ponownie pojawiają się rozwiązania, które miały znaleźć się w przepisach już wcześniej.

Wśród proponowanych zmian znajdują się:

  • wprowadzenie 36-miesięcznego okresu posiadania składników majątku jako warunku skorzystania z preferencyjnych zasad opodatkowania ich zbycia,
  • ograniczenie możliwości prowadzenia działalności za pośrednictwem podmiotów transparentnych podatkowo,
  • objęcie fundacji rodzinnych regulacjami dotyczącymi zagranicznych jednostek kontrolowanych (CFC),
  • doprecyzowanie zasad opodatkowania najmu krótkoterminowego realizowanego przez fundacje rodzinne,
  • podwyższenie stawki podatku określonej w art. 24q ustawy o CIT z 15% do 19%.

Dobra wiadomość dla rodzinnych biznesów

Projekt zawiera również rozwiązanie korzystne dla podatników. Zwolnieniem z PIT mają zostać objęci także zstępni rodzeństwa fundatorów fundacji rodzinnej. Obecnie osoby te co do zasady podlegają opodatkowaniu PIT od otrzymywanych świadczeń.

Proponowana zmiana ma wspierać wielopokoleniową sukcesję majątku rodzinnego oraz lepiej odpowiadać na potrzeby rodzinnych biznesów tworzonych przez rodzeństwo.

Co dalej?

Planowany termin przyjęcia projektu przez Radę Ministrów to III kwartał 2026 r.

Choć projekt znajduje się dopiero na początku ścieżki legislacyjnej, kierunek proponowanych zmian wydaje się wyraźny. Ministerstwo Finansów konsekwentnie dąży do ograniczenia wykorzystania fundacji rodzinnych w celach inwestycyjnych i optymalizacyjnych, przy jednoczesnym zachowaniu ich podstawowej funkcji sukcesyjnej.

Już dziś warto przeanalizować działalność istniejących fundacji rodzinnych, ponieważ proponowane zmiany mogą istotnie wpłynąć zarówno na bieżące rozliczenia podatkowe, jak i planowane procesy sukcesyjne.

Zespół podatkowy SSW będzie na bieżąco monitorował dalszy przebieg prac legislacyjnych oraz analizował praktyczne skutki proponowanych zmian dla fundatorów, beneficjentów i rodzinnych biznesów.

Likwidacja luksemburskiej spółki posiadającej polskie spółki nieruchomościowe – kiedy powstaje obowiązek CIT w Polsce?

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach z 7 lipca 2026 r. (I SA/Gl 339/26), wydany po wskazaniach zawartych w wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 29 stycznia 2026 r. (II FSK 557/23), stanowi jedno z najistotniejszych orzeczeń ostatnich miesięcy dotyczących opodatkowania zagranicznych holdingów nieruchomościowych.

Stan faktyczny

Sprawa dotyczyła luksemburskiej spółki kapitałowej, której głównym majątkiem były udziały w polskich spółkach nieruchomościowych. Po zakończeniu działalności planowano rozwiązanie spółki i przekazanie całego jej majątku jedynemu wspólnikowi – rezydentowi ZEA, w drodze sukcesji uniwersalnej, bez klasycznej sprzedaży udziałów. Kluczowe pytanie sprowadzało się do tego, czy takie przekazanie majątku likwidacyjnego powoduje powstanie obowiązku podatkowego w Polsce po stronie likwidowanej spółki.

Spór pomiędzy podatnikiem a organem

Podatnik argumentował, że likwidacja spółki nie prowadzi do uzyskania ekonomicznego przysporzenia, a przekazanie majątku wspólnikowi nie stanowi „przeniesienia własności udziałów” w rozumieniu polsko-luksemburskiej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania. W jego ocenie Polska nie była więc uprawniona do opodatkowania tej czynności.

Odmienne stanowisko zajął Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej. Organ wskazał, że po nowelizacji przepisów obowiązującej od 1 stycznia 2021 r. art. 14a ustawy o CIT wprost obejmuje przypadki podziału majątku likwidacyjnego. Przekazanie udziałów wspólnikowi stanowi wykonanie zobowiązania poprzez świadczenie niepieniężne, co skutkuje powstaniem przychodu po stronie likwidowanej spółki. Jeżeli przedmiotem przekazania są udziały w spółce nieruchomościowej, Polska zachowuje prawo do opodatkowania dochodu.

NSA wyznaczył kierunek wykładni

Pierwszy wyrok WSA z 2022 r. był korzystny dla podatnika, jednak został uchylony przez Naczelny Sąd Administracyjny. Co istotne, NSA nie rozstrzygnął jednoznacznie meritum sprawy, lecz uchylił wyrok z przyczyn procesowych. Jednocześnie w uzasadnieniu wyraźnie wskazał, że sąd pierwszej instancji pominął znaczenie kompleksowej nowelizacji przepisów z 2021 r. oraz cel wprowadzonych zmian, którym było uszczelnienie systemu podatkowego i zapewnienie skuteczniejszego opodatkowania transakcji dotyczących spółek nieruchomościowych należących do nierezydentów.

Po ponownym rozpoznaniu sprawy WSA całkowicie zmienił swoje stanowisko i oddalił skargę podatnika. Uznał, że przekazanie udziałów w ramach likwidacji stanowi wykonanie zobowiązania poprzez świadczenie niepieniężne, co prowadzi do powstania przychodu na podstawie art. 14a ustawy o CIT. Jednocześnie czynność ta mieści się w pojęciu „przeniesienia własności udziałów” na gruncie polsko-luksemburskiej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, co oznacza możliwość opodatkowania jej w Polsce.

Znaczenie praktyczne

Orzeczenie wpisuje się w obserwowaną od kilku lat tendencję do szerokiej, celowościowej wykładni przepisów dotyczących spółek nieruchomościowych. Sądy coraz większy nacisk kładą na realizację celu nowelizacji z 2021 r., jakim było uszczelnienie systemu podatkowego i objęcie polską jurysdykcją podatkową transakcji dotyczących podmiotów, których wartość opiera się przede wszystkim na nieruchomościach położonych w Polsce.

Wyrok ma szczególne znaczenie dla międzynarodowych grup kapitałowych planujących reorganizacje lub likwidację zagranicznych holdingów posiadających udziały w polskich spółkach nieruchomościowych. Dotychczas część podatników opierała swoje działania na wcześniejszej, korzystniejszej praktyce interpretacyjnej. Obecnie takie podejście wiąże się z istotnym ryzykiem podatkowym.

Wnioski ze stanowiska sądów administracyjnych

Choć orzeczenie może budzić wątpliwości z perspektywy literalnej wykładni postanowień umów o unikaniu podwójnego opodatkowania, stanowi ważny sygnał dla praktyki. Przy planowaniu likwidacji zagranicznych holdingów posiadających udziały w polskich spółkach nieruchomościowych należy zakładać wysokie prawdopodobieństwo, że organy podatkowe uznają taką czynność za podlegającą opodatkowaniu CIT w Polsce. W konsekwencji planowane restrukturyzacje powinny być poprzedzone szczegółową analizą podatkową, uwzględniającą zarówno krajowe przepisy CIT, jak i postanowienia właściwej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Czy rzeczywista wola stron wystarczy? NSA ponownie o wyborze opodatkowania VAT przy sprzedaży nieruchomości

Sprzedaż budynków, budowli lub ich części dokonywana po upływie co najmniej dwóch lat od pierwszego zasiedlenia co do zasady korzysta ze zwolnienia z VAT. Dla wielu podatników zwolnienie nie jest jednak najbardziej atrakcyjnym rozwiązaniem. Skorzystanie ze zwolnienia może bowiem oznaczać obowiązek korekty wcześniej odliczonego podatku po stronie sprzedającego, natomiast po stronie nabywcy często prowadzi do opodatkowania transakcji PCC, który stanowi realny koszt inwestycji i w przeciwieństwie do VAT nie podlega odliczeniu.

Dlatego art. 43 ust. 10 ustawy o VAT przewiduje możliwość rezygnacji ze zwolnienia i wyboru opodatkowania VAT. Obecnie jest to znacznie prostsze niż przed październikiem 2021 r. Wcześniej strony musiały złożyć odpowiednie oświadczenie naczelnikowi urzędu skarbowego przed transakcją. Od 1 października 2021 r. ustawodawca dopuścił również możliwość złożenia takiego oświadczenia bezpośrednio w akcie notarialnym.

Mogłoby się wydawać, że zmiana miała zakończyć wieloletnie spory dotyczące tej instytucji. Tymczasem najnowszy wyrok NSA z 23 czerwca 2026 r. (I FSK 1442/23) pokazuje, że problem nadal pozostaje aktualny. Co więcej, rodzi pytanie o to, jaką rolę należy przypisywać rzeczywistej woli stron transakcji, a jaką formalnym wymogom przewidzianym przez ustawodawcę.

Jaka była wola stron?

Sprawa rozpoznawana przez NSA nie była typowym przypadkiem, w którym strony próbowały po fakcie zmienić sposób rozliczenia transakcji.

Przeciwnie, podatnik wskazywał szereg okoliczności mających świadczyć o tym, że od początku zamiarem uczestników było opodatkowanie dostawy VAT. W szczególności podnoszono, że sprzedający wcześniej sam zrezygnował ze zwolnienia przy nabyciu nieruchomości, wystawił fakturę VAT dokumentującą aport, wykazał podatek należny, a nabywca ujął fakturę w rejestrach zakupowych i wystąpił o zwrot podatku. Dodatkowo charakter działalności spółki ujawniony w umowie spółki i KRS wskazywał, że nieruchomości miały służyć działalności opodatkowanej. Jedyną przyczyną braku formalnego oświadczenia miało być zwykłe przeoczenie.

Argumentacja podatnika opierała się więc w dużej mierze na wykazaniu zgodnej i niebudzącej wątpliwości woli stron. Innymi słowy, spółka próbowała przekonać sąd, że całokształt okoliczności towarzyszących transakcji pozwala stwierdzić, iż strony faktycznie wybrały opodatkowanie, mimo że nie dopełniły wszystkich wymogów formalnych. Podatnik argumentował również, że odmowa uznania skuteczności wyboru opodatkowania prowadzi do naruszenia zasady neutralności VAT. Wskazywał, że zarówno sprzedający, jak i nabywca od początku traktowali transakcję jako opodatkowaną – wystawiono fakturę z wykazanym podatkiem, sprzedający rozliczył VAT należny, a nabywca wykazał VAT naliczony do odliczenia. W ocenie podatnika brak prawa do odliczenia wynikający wyłącznie z niedopełnienia formalnego wymogu pozostawał w sprzeczności z fundamentalną dla systemu VAT zasadą neutralności.

NSA skupił się jednak na czymś innym

To właśnie ten element czyni wyrok szczególnie interesującym.

Można się było spodziewać, że NSA odniesie się szerzej do pytania, czy z dokumentacji transakcyjnej i zachowania stron można wywieść oświadczenie o wyborze opodatkowania. Tym bardziej, że podobne zagadnienia pojawiały się już wcześniej w orzecznictwie.

Sąd obrał jednak inny kierunek. Głównym problemem nie stała się analiza zgodnej woli stron, lecz kwestia charakteru terminu przewidzianego w art. 43 ust. 10 ustawy o VAT. NSA skoncentrował się na odpowiedzi na pytanie, czy możliwe jest de facto przywrócenie terminu do złożenia oświadczenia o wyborze opodatkowania po dokonaniu transakcji.

W ustnym uzasadnieniu sąd podkreślił, że przepis jest prosty i wymaga jedynie złożenia oświadczenia przed dokonaniem dostawy albo najpóźniej w akcie notarialnym dokumentującym transakcję. Jak wskazał NSA, nie jest to obowiązek „trudny do spełnienia, niezrozumiały czy nadmiernie uciążliwy”. Zdaniem sądu termin ten pełni funkcję porządkującą i pozwala jednoznacznie ustalić, czy strony wybrały opodatkowanie czy też korzystają ze zwolnienia.

Konsekwencją takiego podejścia było uznanie, że termin ma charakter materialnoprawny i nie może zostać skutecznie przywrócony po dokonaniu transakcji.

Sądy nie zawsze wymagają „ustawowej formułki”

Wątpliwości dotyczące znaczenia formalnych wymogów przy wyborze opodatkowania VAT nie pojawiły się dopiero na kanwie najnowszego wyroku NSA. W dotychczasowym orzecznictwie można znaleźć rozstrzygnięcia, w których sądy były skłonne przywiązywać większą wagę do rzeczywistej woli stron niż do literalnego brzmienia oświadczenia.

Interesująco wygląda zestawienie najnowszego wyroku NSA z orzeczeniem WSA w Bydgoszczy z 9 października 2024 r. (I SA/Bd 419/24, nieprawomocne).

W tamtej sprawie sąd analizował sytuację, w której w akcie notarialnym brakowało literalnego oświadczenia o rezygnacji ze zwolnienia. Jednocześnie z treści aktu wynikało, że strony traktowały transakcję jako opodatkowaną VAT – wskazano kwotę podatku, określono cenę brutto, nie pobrano PCC, a następnie wystawiono fakturę VAT.

WSA uznał, że przepisy nie wymagają stosowania konkretnej formuły słownej. Kluczowe znaczenie ma natomiast to, czy z treści aktu można wywieść jednoznaczną wolę opodatkowania transakcji. Co istotne, w sprawie rozpoznawanej przez NSA również występowały okoliczności mogące świadczyć o zamiarze opodatkowania transakcji. Różnica polega jednak na tym, że NSA nie skoncentrował się na ocenie tych okoliczności, lecz na skutkach niezachowania terminu do złożenia oświadczenia.

Na tym tle najnowszy wyrok NSA nie tyle zaprzecza stanowisku WSA, ile akcentuje inny problem.

Czy NSA rzeczywiście odrzucił wcześniejsze liberalne podejście?

Taki wniosek byłby przedwczesny. Na obecnym etapie dysponujemy wyłącznie ustnym uzasadnieniem wyroku, a pełniejsza ocena znaczenia tego rozstrzygnięcia będzie możliwa dopiero po publikacji pisemnego uzasadnienia wraz z treścią zarzutów skargi kasacyjnej. Warto pamiętać, że NSA rozpoznaje sprawę w granicach skargi kasacyjnej i jest związany podniesionymi w niej zarzutami. Nie można więc wykluczyć, że sposób ich sformułowania spowodował przesunięcie środka ciężkości sporu z zagadnienia rzeczywistej woli stron na kwestię skutków uchybienia terminowi do złożenia oświadczenia.

Z tego względu bardziej ostrożna wydaje się teza, że NSA nie tyle odrzucił dotychczasową linię orzeczniczą dopuszczającą poszukiwanie zgodnej woli stron w treści aktu notarialnego i innych dokumentach transakcyjnych, ile skoncentrował się na innym problemie – skutkach niedochowania terminu, który uznał za materialnoprawny. Odpowiedź na pytanie, czy sąd świadomie zdystansował się od wcześniejszego, bardziej liberalnego podejścia, prawdopodobnie przyniesie dopiero lektura pisemnego uzasadnienia wyroku.

Czy brakujące oświadczenie można dopisać później?

W praktyce podatnicy niekiedy próbują ratować sytuację poprzez sporządzenie aneksu do aktu notarialnego albo sprostowanie go w trybie oczywistej omyłki. Argument jest przy tym zazwyczaj podobny – strony od początku zamierzały opodatkować transakcję, a brak odpowiedniego oświadczenia wynikał wyłącznie z przeoczenia.

Takie podejście nie spotyka się jednak z entuzjazmem organów podatkowych. W wydawanych interpretacjach podkreślają one, że późniejsze uzupełnienie aktu notarialnego o oświadczenie o rezygnacji ze zwolnienia nie prowadzi do skutecznego wyboru opodatkowania. Zdaniem organów wymogi wskazane w art. 43 ust. 10 ustawy o VAT powinny zostać spełnione w sposób i terminie określonym przez ustawodawcę, a późniejsze działania stron nie mogą usunąć skutków ich niedochowania.

Choć NSA w wyroku I FSK 1442/23 nie zajmował się bezpośrednio problemem sprostowania aktu notarialnego, trudno nie zauważyć, że przyjęta przez sąd argumentacja może wzmacniać stanowisko organów podatkowych. Skoro bowiem termin na złożenie oświadczenia został uznany za termin materialnoprawny, to późniejsze próby „dopisania” brakującego elementu do dokumentacji transakcyjnej mogą okazać się niewystarczające.

Co to oznacza dla podatników?

Najnowszy wyrok NSA potwierdza, że sąd bardzo rygorystycznie podchodzi do terminu przewidzianego w art. 43 ust. 10 ustawy o VAT. Nie oznacza to jednak automatycznie, że NSA definitywnie odrzucił wcześniejsze orzecznictwo dopuszczające poszukiwanie zgodnej woli stron w treści aktu notarialnego i innych dokumentach towarzyszących transakcji. Więcej na temat rzeczywistego zakresu rozstrzygnięcia będzie można powiedzieć dopiero po publikacji uzasadnienia pisemnego oraz analizie zarzutów skargi kasacyjnej.

Już dziś można jednak wskazać jeden praktyczny wniosek. Nawet jeżeli część sądów dopuszcza możliwość wywodzenia zgodnej woli stron z całokształtu okoliczności transakcji, podatnicy nie powinni traktować tego jako alternatywy dla prawidłowego sformułowania oświadczenia w akcie notarialnym. Liczenie na to, że organ podatkowy lub sąd odczyta zamiar opodatkowania z innych postanowień aktu, może oznaczać wieloletni spór dotyczący prawa do odliczenia VAT, obowiązku zapłaty PCC czy rozliczeń obu stron transakcji.

Z ostrożności warto więc zadbać o to, aby w akcie notarialnym znalazło się pełne i jednoznaczne oświadczenie o rezygnacji ze zwolnienia oraz wyborze opodatkowania VAT. W świetle dotychczasowego orzecznictwa może się bowiem okazać, że wykazanie rzeczywistej woli stron jest możliwe, ale z pewnością nie jest ani szybkie, ani proste, a pozytywne rozstrzygnięcie wcale nie jest gwarantowane.

Organizator emisji bez zwolnienia z VAT – wyrok NSA komplikuje sytuację rynku

Usługi związane z emisją akcji i obligacji od lat budzą wątpliwości dotyczące VAT. Szczególnie problematyczne jest ustalenie, czy czynności wykonywane w ramach procesu emisyjnego mogą korzystać ze zwolnienia przewidzianego dla usług dotyczących instrumentów finansowych, czy też powinny być opodatkowane na zasadach ogólnych. Najnowszy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego pokazuje, że granica pomiędzy tymi kategoriami nie jest oczywista.

NSA potwierdził, że usługi agenta płatniczego mogą korzystać ze zwolnienia z VAT. Usługi organizatora emisji z tego zwolnienia już jednak korzystać nie mogą. Choć nie jest jeszcze dostępne pisemne uzasadnienie wyroku NSA, z ustnych motywów oraz wcześniejszego wyroku WSA (utrzymanego w mocy przez sąd kasacyjny) można już wyciągnąć kilka istotnych wniosków.

Emisja papierów wartościowych to jeden proces czy wiele usług?

Spór dotyczył domu maklerskiego świadczącego na rzecz emitentów usługi związane z emisją akcji i obligacji. W ramach usługi organizatora emisji wykonywał on szereg czynności niezbędnych do przeprowadzenia procesu emisyjnego – od przygotowania dokumentacji, przez działania związane z pozyskaniem inwestorów, aż po rejestrację instrumentów finansowych.

Podatnik argumentował, że wszystkie te działania tworzą jedno świadczenie gospodarcze. Z perspektywy emitenta celem nie jest bowiem nabycie poszczególnych czynności administracyjnych czy organizacyjnych, lecz skuteczne przeprowadzenie emisji i pozyskanie finansowania. Poszczególne elementy procesu mają znaczenie przede wszystkim jako część większej całości.

Dyrektor KIS uznał jednak, że poszczególne czynności mogą funkcjonować samodzielnie, a zatem nie tworzą jednej usługi kompleksowej. W konsekwencji każdą z nich należy analizować odrębnie dla potrzeb VAT. Stanowisko to zostało następnie zaakceptowane przez WSA i ostatecznie również przez NSA.

Sam wspólny cel to za mało

Sądy stwierdziły, że sam fakt, że wiele czynności prowadzi do jednego rezultatu gospodarczego, nie oznacza jeszcze powstania usługi kompleksowej. Żeby o niej mówić, pomiędzy poszczególnymi świadczeniami musi istnieć bowiem szczególnie ścisła więź, powodująca, że ich rozdzielenie byłoby sztuczne. Tym samym sam wspólny cel gospodarczy nie wystarcza – większa liczba świadczeń musi niejako „stapiać się” w jedno nowe świadczenie, odmienne od swoich elementów składowych.

W ocenie sądów czynności wykonywane przez organizatora emisji mają przede wszystkim charakter przygotowawczy wobec samej emisji instrumentów finansowych. Istotne znaczenie miało przy tym to, że mimo wspólnego celu gospodarczego poszczególne elementy procesu nie tworzą jednej nierozdzielnej usługi, lecz mogą być oceniane jako odrębne świadczenia dla celów VAT. To właśnie brak podstaw do uznania tych czynności za jedną usługę kompleksową oraz ich przygotowawczy charakter przesądziły o odmowie zastosowania zwolnienia.

Agent płatniczy ze zwolnieniem

Odmiennie sądy oceniły natomiast usługi agenta płatniczego. Spór dotyczył czynności związanych z wypłatą świadczeń pieniężnych należnych obligatariuszom, takich jak odsetki czy kwoty wykupu obligacji. Zarówno WSA, jak i NSA uznały, że usługi te korzystają ze zwolnienia z VAT.

Sądy zwróciły uwagę, że usługa ta nie ogranicza się do czynności technicznych lub administracyjnych. Jej efektem jest bowiem transfer środków pieniężnych pomiędzy emitentem a inwestorami, a więc wywołuje ona rzeczywiste skutki prawne i finansowe. Istotne znaczenie miało również to, że funkcja wykonywana przez agenta płatniczego została uznana za zbliżoną do klasycznych usług płatniczych świadczonych przez banki. W rezultacie sądy nie podzieliły stanowiska Dyrektora KIS, zgodnie z którym usługa ta miała wyłącznie charakter techniczny i pomocniczy wobec właściwej transakcji płatniczej.

Wyrok może powodować więcej pytań niż odpowiedzi

Pozytywnie należy ocenić część rozstrzygnięcia dotyczącą agenta płatniczego. W tym zakresie sądy dostrzegły ekonomiczny sens świadczonej usługi oraz jej rzeczywisty wpływ na transfer środków pieniężnych.

Znacznie więcej wątpliwości budzi natomiast podejście do usług organizatora emisji.

Jeżeli spojrzeć na tego rodzaju usługi z perspektywy klienta, ich celem jest przeprowadzenie całego procesu emisji – od przygotowania dokumentacji po skuteczne uplasowanie i rejestrację instrumentów finansowych. Trudno więc nie odnieść wrażenia, że czynności wykonywane przez organizatora emisji mają sens przede wszystkim jako element większej całości. Skoro są one niezbędne do osiągnięcia zakładanego rezultatu, ich wyłączanie z jednej kompleksowej usługi może budzić wątpliwości.

Przyjęte przez sądy podejście rodzi również istotne problemy praktyczne. Jeżeli organizacja emisji nie jest elementem szerszej usługi, której przedmiotem są instrumenty finansowe (czego wymaga przepis przewidujący zwolnienie), pojawia się pytanie, gdzie przebiega granica pomiędzy czynnościami objętymi zwolnieniem a czynnościami podlegającymi opodatkowaniu. Ani wyrok WSA, ani ustne motywy rozstrzygnięcia NSA nie dają w tym zakresie jednoznacznej odpowiedzi.

W konsekwencji wyrok może stać się źródłem dodatkowych sporów interpretacyjnych. Zamiast porządkować zasady opodatkowania usług związanych z emisją instrumentów finansowych, może on utrudnić ocenę świadczonych usług przez domy maklerskie i inne podmioty działające na rynku kapitałowym.

Warto zweryfikować obecne rozliczenia

Niezależnie od oceny samego rozstrzygnięcia, wyroku tego nie można ignorować. Dotyczy on usług powszechnie występujących na rynku regulowanym i może mieć znaczenie dla wielu domów maklerskich oraz innych podmiotów uczestniczących w procesach emisji papierów wartościowych.

Dlatego warto przeanalizować zakres świadczonych usług oraz sposób ich kwalifikacji dla potrzeb VAT. W szczególności konieczne może być ponowne spojrzenie na modele rozliczeń obejmujące organizację emisji i ocenę, czy dotychczas stosowane podejście pozostaje aktualne w świetle najnowszego orzecznictwa.

 

Omawiany wyrok: wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 19 czerwca 2026 r., sygn. I FSK 1468/23

Produkcja próbna nowego produktu a równoległe prowadzenie prac B+R

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku w wyroku z dnia 23 czerwca 2026 r. (sygn. I SA/Gd 392/26) uchylił interpretację indywidualną Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej, który odmówił spółce prawa do skorzystania z ulgi na prototyp (art. 18ea u.p.d.o.p.) z tego powodu, że produkcja próbna była prowadzona równolegle z dalszymi pracami badawczo-rozwojowymi. Czy restrykcyjne stanowisko dyrektora KIS było uzasadnione?

Granica między B+R a produkcją próbną nie zawsze jest wyraźna

Spółka z branży obronnej realizowała złożony, wieloletni projekt inżynieryjny obejmujący budowę zaawansowanych technologicznie jednostek. Od 2022 r. prowadziła inwestycje infrastrukturalne, nabywając fabrycznie nowe środki trwałe z grup 3–6 i 8 KŚT oraz modernizując posiadane zasoby.

Projekt podzielono na trzy etapy: (I) prace B+R prowadzone od 2021 r., (II) produkcję próbną połączoną z dalszymi pracami B+R oraz (III) planowaną produkcję główną. Z uwagi na złożoność przedsięwzięcia nie dało się precyzyjnie rozdzielić momentu zakończenia prac B+R od momentu rozpoczęcia produkcji próbnej – oba procesy wzajemnie się przenikały.

Spółka wystąpiła o interpretację indywidualną, pytając, czy jest uprawniona do odliczenia od podstawy opodatkowania 30% kosztów nabycia środków trwałych niezbędnych do uruchomienia produkcji próbnej na podstawie art. 18ea ust. 1 w zw. z art. 18ea ust. 5 pkt 1 i 2 u.p.d.o.p. (tzw. ulga na prototyp lub ulga na nowy produkt).

Dlaczego spółka uważała, że przysługuje jej ulga?

Spółka stała na stanowisku, że przysługuje jej prawo do ulgi na prototyp. Wskazywała, że specyfika projektu powoduje, że procesy produkcyjne i działania B+R wzajemnie się przenikają, tworząc jeden spójny etap realizacyjno-rozwojowy. Nowy produkt spełnia wszystkie warunki ustawowe: nie znajdował się wcześniej w ofercie spółki, został opracowany w wyniku działalności B+R, a koszty nabycia środków trwałych zostały faktycznie poniesione i nie były odliczone w ramach innych preferencji. Spółka prowadziła wyodrębnioną ewidencję kosztów kwalifikowanych.

Dyrektor KIS: najpierw koniec prac B+R, potem produkcja próbna

Dyrektor KIS w interpretacji z 18 marca 2026 r. (sygn. 0111-KDIB1-3.4010.806.2025.1.MBD) uznał stanowisko spółki za nieprawidłowe. Organ przyjął, że produkcja próbna może się rozpocząć dopiero po całkowitym zakończeniu prac B+R. Skoro na II etapie projektu nadal trwały prace badawczo-rozwojowe, a prototyp nie stanowił jeszcze gotowego produktu końcowego, to zdaniem organu nie zostały spełnione przesłanki z art. 18ea ust. 3 u.p.d.o.p.

Dodatkowo organ powołał się na Objaśnienia podatkowe z 15 lipca 2019 r. dotyczące IP Box, z których wynika, że budowa prototypu – nawet jednego egzemplarza do użytku komercyjnego – mieści się w pojęciu działalności B+R. Zdaniem organu budowa prototypu wciąż mieści się w działalności B+R, dlatego nie można jej traktować jako produkcji próbnej uprawniającej do ulgi.

WSA: przepisy nie zakazują równoległego prowadzenia prac B+R i produkcji próbnej

WSA w Gdańsku uchylił zaskarżoną interpretację. Sąd stwierdził, że organ w sposób oczywisty dokonał wadliwej interpretacji art. 18ea ust. 3 u.p.d.o.p. Przepis ten określa jedynie moment początkowy i końcowy produkcji próbnej, natomiast to, co dzieje się w międzyczasie – w tym równoległe prowadzenie prac B+R – nie jest przez niego zabronione. Przy restrykcyjnej wykładni organu ulga znalazłaby jedynie iluzoryczne zastosowanie w przypadku skomplikowanych projektów, w których poszczególne etapy nakładają się na siebie.

Dlaczego sąd nie zgodził się z interpretacją organu?

Rozumowanie Dyrektora KIS budzi istotne wątpliwości. Po pierwsze, art. 18ea ust. 3 u.p.d.o.p. nie wymaga sekwencyjnego następstwa etapów B+R i produkcji próbnej. Przepis określa ramy czasowe odliczenia, nie zabraniając równoległego prowadzenia prac B+R.

Po drugie, powołanie się na Objaśnienia IP Box jest chybione – dotyczą one zupełnie innej preferencji podatkowej i definiują pojęcie B+R na potrzeby art. 24d u.p.d.o.p., a nie ulgi na prototyp. Co więcej, fakt, że Objaśnienia zaliczają budowę prototypu komercyjnego do B+R, w istocie potwierdza, że budowa prototypu może mieć jednocześnie charakter badawczo-rozwojowy i produkcyjny – co raczej wspiera stanowisko spółki.

Po trzecie, stanowisko organu prowadzi do paradoksu: im bardziej złożony projekt, tym trudniej rozgraniczyć etap B+R od produkcji próbnej, a więc tym trudniej skorzystać z ulgi – choć to właśnie takie projekty powinny z niej korzystać w pierwszej kolejności.

Praktyczne konsekwencje wyroku

  • Wyrok potwierdza, że równoległe prowadzenie prac B+R i produkcji próbnej nie wyklucza prawa do ulgi na prototyp z art. 18ea u.p.d.o.p.;
  • Omawiana interpretacja wpisuje się w zawężające podejście organów do stosowania ulg podatkowych, zakwestionowane przez sąd administracyjny;
  • Już na etapie planowania złożonych projektów warto odpowiednio dokumentować przebieg poszczególnych etapów oraz rozważyć zabezpieczenie stanowiska własną interpretacją indywidualną.

Wyrok nie jest prawomocny.

UDER 107 kontynuacja: Co dalej z oświadczeniem TP?

W naszym kwietniowym wpisie o UDER 107 [LINK] pisaliśmy, że zapowiadana deregulacja cen transferowych może w praktyce oznaczać nie tylko uproszczenia, ale również nowe ryzyka. Przede wszystkim dlatego, że pierwotny, rządowy projekt przenosił oświadczenie o rynkowości cen z TPR do Local File, a równolegle przewidywał dodatkowy wątek odpowiedzialności karnoskarbowej. Po konsultacjach publicznych projekt w tym zakresie uległ jednak istotnej zmianie.

Po konsultacjach publicznych MF zmienia kierunek

Zmiana ta obejmuje właśnie oświadczenie dotyczące rynkowego charakteru transakcji. W rezultacie Ministerstwo Finansów wycofało się z wcześniejszej propozycji. W obecnej wersji projektu ustawy oświadczenie nie będzie ani częścią informacji TPR, ani elementem dokumentacji lokalnej. Oznacza to, że miałoby ono zostać całkowicie usunięte jako część dokumentacyjno-sprawozdawcza w zakresie cen transferowych. Stanowi to istotną zmianę względem dotychczasowej praktyki.

W konsekwencji zmianie ulega również ocena pierwotnych założeń projektu UDER 107. We wcześniejszej wersji projektu wzmacniał on jednocześnie formalną rolę dokumentacji lokalnej, przyspieszał moment opracowania oświadczenia oraz mógł prowadzić do kwalifikowania wadliwej dokumentacji jako niekompletnej. Po konsultacjach publicznych ten element został wycofany, podobnie jak planowane zmiany w Kodeksie karnym skarbowym związane z przeniesieniem oświadczenia do dokumentacji lokalnej.

Mniej formalności, ale nie mniej obowiązków

Należy oczywiście pamiętać, że mimo planowanej likwidacji oświadczenia, podatnicy nadal są zobowiązani do zachowania rynkowego charakteru transakcji zawieranych z podmiotami powiązanymi oraz ponoszenia odpowiedzialności za błędy w tym obszarze. W praktyce oznacza to konieczność zawierania transakcji z podmiotami powiązanymi na zasadach rynkowych, odpowiedniego ich identyfikowania, ewentualnego sporządzania dokumentacji lokalnej cen transferowych oraz składania TPR.

Uproszczenia są bliżej, ale to nadal projekt

Projekt nadal przewiduje rozwiązanie, zgodnie z którym TPR będzie składany na zasadach określonych w Ordynacji podatkowej, co w praktyce oznacza możliwość działania przez pełnomocnika bez konieczności spełniania szczególnych wymogów.

Jednocześnie nadal mówimy o projekcie rządowym, będącym w toku prac legislacyjnych, a nie o obowiązującym prawie, dlatego przedsiębiorcy powinni traktować ten kierunek jako bardzo istotny sygnał, lecz nie jako obowiązujący stan prawny. Jeżeli jednak obecna wersja zostanie utrzymana, największym benefitem będzie uproszczenie formalności.

Podatkowy pakiet Omnibus – Komisja Europejska proponuje największe uproszczenie unijnych przepisów podatkowych od lat

24 czerwca 2026 r. Komisja Europejska opublikowała projekt powszechnie zwany Tax Omnibus. Jest to projekt zmian, którego celem jest uproszczenie unijnych regulacji dotyczących podatków bezpośrednich. Projekt ma ograniczyć obowiązki administracyjne przedsiębiorców, zwiększyć pewność prawa oraz poprawić konkurencyjność europejskiej gospodarki.

W ostatnich latach unijne regulacje dotyczące podatków bezpośrednich były sukcesywnie rozbudowywane poprzez przyjmowanie kolejnych dyrektyw obejmujących m.in. podatek u źródła (WHT), transgraniczne reorganizacje przedsiębiorstw oraz środki przeciwdziałające unikaniu opodatkowania. Chociaż każda z tych regulacji realizowała istotne cele, ich kumulacja doprowadziła do powstania złożonego i niejednolitego systemu, generującego znaczące koszty zgodności (compliance), zwłaszcza dla przedsiębiorstw prowadzących działalność transgraniczną. Dodatkowym wyzwaniem stało się wdrożenie zasad globalnego podatku minimalnego (Pillar Two), które w wielu obszarach nakładają się na obowiązujące już regulacje unijne, zwiększając stopień ich skomplikowania.

Zwolnienia z podatku u źródła – szerszy krąg beneficjentów

Jednym z kluczowych elementów projektu jest istotne uproszczenie zasad stosowania zwolnień z podatku u źródła w odniesieniu do dywidend, odsetek oraz należności licencyjnych.

Projekt przewiduje rozszerzenie zakresu stosowania Dyrektywy w sprawie odsetek i należności licencyjnych (Interest and Royalties Directive – IRD) poprzez zniesienie wymogu posiadania minimalnego udziału kapitałowego jako warunku skorzystania ze zwolnienia z podatku u źródła. W rezultacie odsetki i należności licencyjne wypłacane pomiędzy spółkami z różnych państw członkowskich UE będą mogły korzystać ze zwolnienia niezależnie od poziomu powiązań kapitałowych między stronami.

Analogiczne rozwiązanie przewidziano w odniesieniu do Dyrektywy Parent-Subsidiary. Projekt zakłada rezygnację z minimalnego progu udziałowego, co oznacza, że zwolnieniem z podatku u źródła będą mogły zostać objęte również dywidendy oraz inne wypłaty zysku dokonywane pomiędzy spółkami z państw członkowskich UE, niezależnie od wysokości posiadanego udziału.

Istotnej zmianie ulegną również procedury stosowania zwolnień. Co do zasady państwa członkowskie nie będą mogły uzależniać ich zastosowania od uzyskania uprzedniej autoryzacji lub przeprowadzenia odrębnej procedury administracyjnej. Weryfikacja spełnienia warunków zwolnienia będzie następować na zasadzie samooceny dokonanej przez podatnika, przy jednoczesnym zachowaniu przez organy podatkowe prawa do przeprowadzania kontroli następczych oraz stosowania krajowych przepisów przeciwdziałających nadużyciom. W praktyce oznacza to, że polska procedura „pay and refund” może zostać zniesiona.

Projekt przewiduje jednocześnie mechanizm zabezpieczający przed przypadkami podwójnego nieopodatkowania. Jeżeli odbiorca odsetek lub należności licencyjnych będzie miał siedzibę w jurysdykcji, która nie opodatkowuje tego rodzaju dochodów podatkiem dochodowym, państwo źródła będzie zobowiązane do poboru podatku u źródła albo odmowy zaliczenia wypłaty do kosztów uzyskania przychodów po stronie płatnika.

Neutralność podatkowa reorganizacji

Projekt przewiduje również rozszerzenie zakresu Dyrektywy w sprawie łączenia spółek, tak aby obejmowała ona wszystkie transgraniczne reorganizacje przedsiębiorstw przewidziane w unijnym prawie spółek. W praktyce oznacza to, że szerszy katalog transgranicznych połączeń, podziałów czy przekształceń będzie mógł korzystać z zasady neutralności podatkowej. Celem proponowanych zmian jest usunięcie barier podatkowych utrudniających restrukturyzacje transgraniczne oraz zapewnienie większej pewności prawa i efektywności takich procesów.

Wsparcie dla B+R

Nowym elementem pakietu jest wspólna unijna preferencja dla wydatków na badania i rozwój. Projekt wprowadza ogólnounijną ulgę B+R jako standard minimalny, umożliwiając pełne odliczenie kwalifikowanych nakładów kapitałowych na środki trwałe i inne aktywa materialne używane bezpośrednio w działalności badawczo-rozwojowej lub służące zapewnieniu infrastruktury dla takich prac w roku poniesienia wydatku albo w jednym z czterech kolejnych okresów podatkowych.

Uproszczenie reguły ograniczenia odsetek i przepisów CFC

Projekt ujednolica regułę ograniczającą odliczalność nadwyżki kosztów finansowania dłużnego, czyniąc limit 30% EBITDA obowiązkowym standardem w całej UE, bez możliwości stosowania przez państwa członkowskie niższych progów. Z zakresu reguły wyłączone zostaną pożyczki od podmiotów niepowiązanych, pod warunkiem, że finansują własną działalność pożyczkobiorcy, a nie dalsze finansowanie grupy.

Bezpieczny próg 3 mln euro stanie się obowiązkowy i będzie corocznie indeksowany o inflację. Projekt wprowadza też mechanizm antycykliczny: jeśli EBITDA podatnika spadnie o co najmniej 50% w danym roku, reguła ograniczenia odsetek nie będzie miała zastosowania.

CFC

W zakresie przepisów CFC projekt zwalnia z reguł CFC podatników objętych zakresem dyrektywy Pillar Two, eliminując pokrywanie się dwóch reżimów o zbliżonym celu. Dodatkowo małe i średnie grupy kapitałowe zostaną wyłączone z zakresu reguł CFC, co ma ograniczyć nieproporcjonalne koszty compliance w tym zakresie dla mniejszych podmiotów.

Sprawniejsze rozwiązywanie sporów podatkowych i szacowane oszczędności

Projekt upraszcza też mechanizm rozwiązywania sporów dotyczących podwójnego opodatkowania. Nowe przepisy m.in. doprecyzowują zasady składania skarg w sprawach dotyczących więcej niż jednego podatnika i zastępują wymóg jednoczesnego złożenia dokumentów 30-dniowym oknem na dokonanie zgłoszeń.

Co to oznacza dla przedsiębiorców i jaki jest harmonogram?

Skala potencjalnych korzyści jest znacząca. Według oceny skutków regulacji preferowany wariant pakietu, czyli Comprehensive Omnibus, mógłby obniżyć koszty compliance i powiązane koszty finansowe przedsiębiorstw w UE o około 6,6 mld euro rocznie, z czego około 2 mld euro dotyczyłoby powtarzalnych kosztów administracyjnych.

Harmonogram wdrożenia jest ściśle określony w projekcie dyrektywy. Państwa członkowskie mają obowiązek przyjęcia i opublikowania przepisów implementacyjnych do 31 grudnia 2028 r. i stosowania ich od 1 stycznia 2029 r. Część zmian wejdzie jednak w życie później: wybrane przepisy dotyczące m.in. procedur zwolnień z podatku u źródła oraz uproszczonego zgłaszania sporów podatkowych będą stosowane dopiero od 1 stycznia 2037 r., a przepisy dotyczące niektórych elementów reguły odsetkowej od 1 stycznia 2032 r. Warto też mieć na uwadze, że pierwsza ocena funkcjonowania dyrektywy przez Komisję Europejską nie może odbyć się wcześniej niż pięć lat po tym, gdy nowe przepisy zaczną obowiązywać.

Niezależnie od ostatecznego kształtu i tempa procesu legislacyjnego, już teraz warto dokonać przeglądu transakcji wewnątrzgrupowych, struktur finansowania, portfeli projektów B+R oraz zagranicznych spółek zależnych pod kątem potencjalnego zastosowania nowych regulacji. Pozwoli to rzetelnie ocenić, które ze zmian faktycznie przełożą się na obniżenie kosztów i ograniczenie ryzyka podatkowego w danej grupie kapitałowej.

Płatność restrukturyzacyjna a korekta cen transferowych

Restrukturyzacja wewnątrzgrupowa może rodzić konkretne konsekwencje podatkowe, w szczególności w obszarze cen transferowych.

Praktycznym punktem odniesienia w tym przypadku jest interpretacja indywidualna z dnia 6 maja 2026 r. o sygn. 0114-KDIP2-2.4010.104.2026.1.AP, która precyzuje, czy płatność restrukturyzacyjna może podlegać przepisom o korekcie cen transferowych.

Czego dotyczy sprawa?

Wnioskodawca działa w ramach międzynarodowej grupy zajmującej się m.in. usługami przesyłkowymi i logistyką. Działalność gospodarcza wnioskodawcy polega na świadczeniu szerokiego zakresu usług logistycznych. Historycznie w ramach grupy wszystkimi międzynarodowymi operacjami przesyłek paczkowych zarządzała czeska spółka (dalej: spółka C), która była odpowiedzialna za wszystkie usługi paczkowe wykraczające poza operacje krajowe. Grupa uznała, że w związku z transformacją rynku dostaw przesyłek, należy zredefiniować strukturę zarządzania w Europie w ramach grupy. Zakres terytorialny delegowanych uprawnień decyzyjnych wykonywanych przez niektóre centra biznesowe został przypisany nowoutworzonym centrom biznesowym. Tym samym, grupa dokonała restrukturyzacji, tworząc m.in. centrum biznesowe w Polsce, które przejęło od spółki C funkcję centrum biznesowego o zasięgu terytorialnym, obejmującym Europę Wschodnią. Należy podkreślić, że restrukturyzacja nie spowodowała zmian w istniejącym już modelu operacyjnym ani w modelu cen transferowych stosowanych w działalności wewnątrz europejskiej. Obowiązujące rozliczenie oparte na podziale zysku pozostaje w mocy i jest stosowane w sposób niezmienny. Niemniej jednak, dokonana restrukturyzacja spowodowała, że po stronie wnioskodawcy wzrosła jego decyzyjność oraz dochodowość. W konsekwencji wnioskodawca odnosi ekonomiczne korzyści z wartości wytworzonej we wcześniejszym okresie, w którym spółka C wykonywała delegowane uprawnienia.

W związku z restrukturyzacją, wynagrodzenie wyrównawcze (dalej: Rekompensata) dla spółki C zostało ustalone zgodnie z Wytycznymi OECD na podstawie średniego rocznego wynagrodzenia osiąganego przez spółkę C w poprzednich pięciu latach i było płatne jednorazowo, po wystawieniu faktury. Wynagrodzenie to stanowi Rekompensatę za wartość wytworzoną przez spółkę C w okresie, w którym spółka ta wykonywała delegowane uprawnienia decyzyjne w ramach działalności wewnątrzeuropejskiej.

W związku z ustaleniem Rekompensaty, wnioskodawca dla potrzeb bilansowych zawiązał w 2024 r. rezerwę, która jednorazowo obciążyła jego wynik finansowy, jednocześnie zabezpieczając środki mające posłużyć przyszłemu uregulowaniu należności z tego tytułu. Na potrzeby rozliczenia CIT zawiązana rezerwa stanowiła w 2024 r. różnicę przejściową (tj. została wyłączona z kosztów uzyskania przychodów). Wnioskodawca po otrzymaniu od spółki C faktury w 2025 r., rozwiązał rezerwę i uregulował należność z tytułu Rekompensaty.

Kluczowe wątpliwości podatkowe

Czy opisane w stanie faktycznym wynagrodzenie z tytułu Rekompensaty stanowić będzie korektę cen transferowych w rozumieniu art. 11e Ustawy o CIT?

Kiedy można dokonać korekty cen transferowych?

Zgodnie z art. 11e ustawy o CIT, podatnik może dokonać korekty cen transferowych poprzez zmianę wysokości uzyskanych przychodów lub poniesionych kosztów uzyskania przychodów, jeżeli są spełnione łącznie następujące warunki:

1) w transakcjach kontrolowanych realizowanych przez podatnika w trakcie roku podatkowego ustalone zostały warunki, które ustaliłyby podmioty niepowiązane;

2) nastąpiła zmiana istotnych okoliczności mających wpływ na ustalone w trakcie roku podatkowego warunki lub znane są faktycznie poniesione koszty lub uzyskane przychody będące podstawą obliczenia ceny transferowej, a zapewnienie ich zgodności z warunkami, jakie ustaliłyby podmioty niepowiązane, wymaga dokonania korekty cen transferowych;

3) w momencie dokonania korekty podatnik posiada oświadczenie podmiotu powiązanego lub dowód księgowy potwierdzające dokonanie przez ten podmiot korekty cen transferowych w tej samej wysokości co podatnik;

4) istnieje podstawa prawna do wymiany informacji podatkowych z państwem, w którym podmiot powiązany, o którym mowa w pkt 3, ma miejsce zamieszkania, siedzibę lub zarząd.

Stanowisko podatnika

Zdaniem wnioskodawcy wynagrodzenie z tytułu Rekompensaty nie stanowi korekty cen transferowych w rozumieniu art. 11e ustawy o CIT, ponieważ nie spełnia przesłanek wskazanych w tym przepisie. Wnioskodawca podkreślił, że zgodnie z uzasadnieniem do projektu ustawy z dnia 23 października 2018 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, ustawy – Ordynacja podatkowa oraz niektórych innych ustaw, którą wprowadzono powołany przepis art. 11e ustawy o CIT wynika, że przedmiot regulacji art. 11e obejmuje co do zasady korekty kompensacyjne (wyrównanie poziomu dochodowości), a nie transakcje dotyczące konkretnych zdarzeń. Zgodnie z przedstawionymi okolicznościami, wypłata wynagrodzenia z tytułu Rekompensaty w 2025 r. jest efektem przejęcia przez wnioskodawcę dodatkowego źródła przychodów z tytułu oddelegowania uprawnień decyzyjnych wykonywanych wcześniej przez spółkę C i nie ma na celu korygowania jakichkolwiek warunków jakie zostałyby wcześniej ustalone czy narzucone na wnioskodawcę. Nie stanowi ona również korekty do wysokości faktycznie poniesionych kosztów będących podstawą obliczenia ceny transferowej, bowiem celem opłaty z tytułu Rekompensaty nie jest korekta transakcji zawartych w 2024 r. Zdarzenie to ma natomiast za zadanie potwierdzić poniesienie kosztu przez wnioskodawcę z tytułu wartości ekonomicznej stworzonej przez spółkę C.

Wnioskodawca podkreślił, że wypłata wynagrodzenia z tytułu Rekompensaty, nie spełniała warunku określonego w art. 11e pkt 2 Ustawy o CIT, ponieważ w trakcie 2024 r. lub po jego zakończeniu nie nastąpiła zmiana istotnych, obiektywnych okoliczności mających wpływ na warunki transakcji zawarte w 2024 r. W dniu wystawienia faktury z tytułu Rekompensaty wszystkie istotne obiektywne okoliczności były znane stronom transakcji.

Stanowisko organu podatkowego

Organ podatkowy zgodził się ze stanowiskiem wnioskodawcy, wskazując przy tym, że Rekompensata nie stanowi korekty cen transferowych w rozumieniu art. 11e ustawy o CIT. Organ podkreślił, że w niniejszej sprawie nie nastąpiła zmiana istotnych okoliczności mających wpływ na ustalone w trakcie roku podatkowego warunki. Ponadto nie są znane faktycznie poniesione koszty lub uzyskane przychody, będące podstawą obliczenia ceny transferowej, których zapewnienie zgodności z warunkami, jakie ustaliłyby podmioty niepowiązane, wymaga dokonania korekty cen transferowych.

Wynagrodzenie, które zostało wypłacone czeskiej spółce C stanowi Rekompensatę za wartość wytworzoną przez tę spółkę w okresie, w którym wykonywała delegowane uprawnienia. Wypłata wynagrodzenia z tytułu Rekompensaty jest efektem przejęcia przez wnioskodawcę dodatkowego źródła przychodów z tytułu oddelegowania uprawnień decyzyjnych wykonywanych wcześniej przez spółkę C. Nie ma na celu korygowania jakichkolwiek warunków jakie zostałyby wcześniej ustalone czy narzucone na wnioskodawcę.

Praktyczne wnioski

Przede wszystkim, organ podatkowy potwierdził swoim stanowiskiem, że rekompensata, która związana jest z przejęciem korzyści ekonomicznych oraz restrukturyzacją modelu biznesowego danej działalności nie będzie stanowiła korekty cen transferowych w rozumieniu art. 11e ustawy o CIT. Tego typu Rekompensata nie ma na celu dostosowania warunków transakcji do poziomu rynkowego.

Ponadto interpretacja potwierdza, że w przypadku przejęcia funkcji wpływającej na dochodowość kwestia ta powinna zostać przeanalizowana pod kątem restrukturyzacji i wypłaty ewentualnego wynagrodzenia (exit fee). Ewentualny koszt wynikający z restrukturyzacji powinien być rozliczony w momencie jego poniesienia, a nie utworzenia rezerwy na ten cel.

 

Interpretacja indywidualna Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z dnia 6 maja 2026 r. o sygn. 0114-KDIP2-2.4010.104.2026.1.AP

Potrzebujesz więcej informacji? Wyślij wiadomość do autorki artykułu: Aleksandra Perzanowska – SSW.